Opublikowano

„Księga Rekordów Guinnessa 2026. Edycja piłkarska”

Księga Rekordów Guinnessa 2026. Edycja piłkarska
autor – OPRACOWANIE ZBIOROWE
wydawnictwo – OLESIEJUK
wiek 7-100 lat

Wyobraź sobie dziecko, które wpada do domu i mówi:
„Mamo, wiesz, że ktoś grał w reprezentacji przez 26 lat?”
I już wiesz, że wieczór masz z głowy…

Książkę dostałam od Wydawnictwa Olesiejuk, honorarium wydam na sport, który lubię najbardziej. Rower…

Od razu wam mówię, ta książka to nie jest spokojne przeglądanie. To jest: „Czekaj, muszę ci to przeczytać”. Bieganie po domu. Emocje, które sięgają zenitu. I sportowy wieczór murowany. Czy tego chcesz, czy nie 😉

książkę kupisz tu:

Bo jak tu usiedzieć spokojnie, kiedy czytasz to:

Ildefonso Lima Solá – 26 lat i 82 dni w reprezentacji Andory.

Messi – 26 meczów na pięciu mundialach i złoty finał w Katarze.

Lewandowski – 41 goli w jednym sezonie Bundesligi i te kosmiczne pięć bramek w 8 minut i 59 sekund.

Mbappé – 100 goli w Ligue 1 mając 22 lata i 91 dni

Mam nadzieję, że nic tu nie pokręciłam…

Obiecuję i nie obiecuję, że zapamiętam te liczby na długo. U mnie to bardziej „zakuć, powiedzieć, zapomnieć”. Ale jeśli wasze dzieci żyją piłką nożną, to one będą w siódmym niebie. Te rekordy ogarną w 3 minuty i wyrecytują obudzone w środku nocy.

Otwierasz na dowolnej stronie.

Nie musisz zaczynać od początku. Zawsze coś cię wciągnie. Jedna liczba, jedno zdjęcie, jedna historia. Przewracasz stronę i już masz nową ciekawostkę do rzucenia przy obiedzie.To jest książka, która żyje razem z dzieckiem. Wraca wtedy, gdy trzeba udowodnić, kto był szybszy, kto strzelił więcej, kto był najmłodszy…

A obok stoi Guinness World Records 2026.

Ta żółta cegła, którą widać z daleka. Działa tak samo, otwierasz gdzie chcesz i masz rekord z kosmosu, zwierząt, technologii, ludzkiego ciała, wynalazków. Tu też nie ma linearnej historii. Jest zachwyt. Jest „wow”. Jest niedowierzanie…

książkę kupisz tu:

To są książki, które nie mają końca.

Możesz do nich wracać sto razy i za każdym razem znaleźć coś, czego wcześniej nie zauważyłaś. Bo to nie są książki do przeczytania i odłożenia na półkę. To są książki do przeżywania. Do cytowania. Do sprawdzania, czy to naprawdę możliwe?

I jeśli w twoim domu mieszka mały (albo całkiem duży) fan piłki nożnej, uprzedzam, będziesz znać te liczby szybciej, niż myślisz.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

⚽ bo jeśli dziecko żyje piłką nożną będzie w siódmym niebie

📊 bo rekordy wchodzą do głowy szybciej niż szkolne daty

📖 bo można otworzyć na dowolnej stronie i zawsze coś wciągnie

🔥 bo to gotowy przepis na sportowy wieczór i rodzinne rozmowy

Opublikowano

„Na grzbiecie jednorożca”

„Na grzbiecie jednorożca”
autorka – Mariangela Di Fiore
tłumaczenie – Milena Skoczko-Nakielska
ilustracje – Lisa Aisato
wydawnictwo – LITERACKIE
wiek 7-100

Nie powinnam była jej czytać przed snem. Zamknęłam… i długo jeszcze siedziałam w ciszy. Bo nagle wszystko, czym przejmowałam się tego dnia, wydało mi się kompletnie nieważne.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Literackiego, a honorarium… tym razem wam nie zdradzę…

Vilja jest chora. Jej codzienność przenosi się do szpitalnej sali. I choć temat mógłby przytłoczyć, ta historia idzie w zupełnie inną stronę.
Tu nadal trwa dzieciństwo. Są klocki, rysowanie tęczy i statków piratów, wymyślanie zasad do gier, zbieranie drobnych nagród do przepełnionych szuflad. Jest ogromna potrzeba zabawy i jeszcze większa, by ktoś po prostu przyszedł i był.
Nie ma tu wielkich deklaracji. Jest zwykłe „pobądź ze mną”. I ono waży więcej niż wszystkie medyczne słowa.

książkę kupisz tu:

Najmocniejsze w tej książce jest to, czego autorka nie robi

Nie dramatyzuje.

Nie prowadzi nas w stronę łatwych wzruszeń.

Nie próbuje niczego upiększać.

Nie unika też nazywania rzeczy po imieniu. Tu pada słowo rak. Tu padają wszystkie trudne słowa, z którymi trzeba się po prostu oswoić.

Dostajemy dziecięce patrzenie na świat, proste, momentami zaskakujące. Dzięki temu każde zdanie brzmi prawdziwie. Tak, jakby ktoś naprawdę siedział na szpitalnym łóżku i opowiadał nam o swoim dniu.

Dziecko nawet w bardzo trudnym miejscu nadal myśli jak dziecko

Chce się bawić i śmiać. Tęskni za kolegami. Zastanawia się, czy przyjaźń wciąż tam na nie czeka.

My, dorośli, widzimy diagnozę.

Ono widzi klocki. Tęczę. Statek piratów.

I w tym zderzeniu perspektyw jest cała siła tej książki.

To książka bardzo potrzebna

Dla dzieci, które nagle znalazły się w miejscu, którego nie wybiera się z własnej woli. Może da im poczucie, że nie są w tym wszystkim same.

Dla ich bliskich, bo czasem łatwiej coś zrozumieć, kiedy zobaczy się świat oczami dziecka.

Ale też dla nas. Wiecie dlaczego?

Bo porządkuje perspektywę i przypomina, co naprawdę jest ważne.

Reszta naprawdę przestaje mieć znaczenie.

Lisa Aisato to mistrzyni obrazu

Czy muszę coś pisać o ilustracjach?

Jej ilustracje nie ozdabiają historii. One ją dopowiadają. Zatrzymują. Czasem są delikatne jak szept, a czasem uderzają jednym kadrem prosto w serce.

I znowu po zamknięciu książki siedzi się w ciszy…

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

✨ Bo mówi o chorobie bez dramatyzowania i bez upiększania.

✨ Bo nie ucieka od słowa rak, ale też nie odbiera miejsca dzieciństwu.

✨ Bo pomaga zrozumieć, że dziecko wciąż chce się bawić i śmiać.

✨ Bo po jej przeczytaniu wszystko inne na chwilę staje się kompletnie nieważne.

Opublikowano

„Opowieści Kapibary o przyjaźni”, „Opowieści Kapibary o złości”

„Opowieści Kapibary o przyjaźni”
„Opowieści Kapibary o złości”
autor – Tomasz Minkiewicz
ilustracje – Tomasz Minkiewicz
wydawnictwo – SBM
wiek 5–9 lat

Relacje to nie zawsze bajka z happy endem. Czasem jest fajnie, a czasem bardzo nie. Czasem ktoś nas odrzuca, nie rozumie, znika, a czasem… to my zachowujemy się nie fair i dopiero po czasie umiemy się do tego przyznać.

Książki dostałam od Wydawnictwa SBM, honorarium tradycyjnie rozpłynęło się w codziennym życiu…

Kiedy nagrałam ostatnio rolkę o tym, że relacje potrafią boleć, pomyślałam, jak bardzo chciałabym, żeby dzieci zaczęły to rozumieć trochę wcześniej. Nie po to, żeby je straszyć… tylko żeby było im łatwiej, kiedy coś nie wyjdzie.

I wtedy pojawia się Matylda. Kapibara, która przeprowadza się do nowego miasta z całym pakietem emocji. Jest odrobinka strachu. Jest nadzieja. I ogromna potrzeba, żeby ktoś powiedział: „chodź, usiądź obok mnie”.

I miałam podczas czytania jedną myśl… że właściwie każdy z nas kiedyś był taką Matyldą. Nowe miejsce. Nowi ludzie. I takie ciche pytanie w środku: czy ktoś mnie tu polubi?

książkę kupisz tu:

Przyjaźń nie zawsze uśmiechnięta

Pierwsza część pięknie pokazuje, czym naprawdę jest przyjaźń. Nie zawsze uśmiechnięta… tylko prawdziwa.

Z potknięciami.

Z niedomówieniami.

Z chwilami zazdrości.

Z małymi rozczarowaniami.

Z uczeniem się siebie nawzajem.

To nie jest historia, w której wszystko układa się od razu. To opowieść o tym, że relacje buduje się powoli. I że czasem coś zaboli, zanim zacznie być naprawdę dobrze.

książkę kupisz tu:

Złość jest częścią relacji

W drugiej historii pojawia się złość. I bardzo dobrze, że się pojawia… bo złość jest częścią relacji, choć wielu dorosłych nadal próbuje ją w dzieciach wyciszyć.

Matylda złości się na siebie. Na przyjaciół. Czasem na rodziców. Sprawdza granice i uczy się, że emocje nie są ani dobre, ani złe… są informacją.

To bardzo mądre i bardzo potrzebne. Bo kiedy dziecko zrozumie, że złość nie jest czymś „złym”, tylko sygnałem, łatwiej mu będzie ją oswoić.

Proste. Życiowe. Prawdziwe.

Lubię takie książki. Proste, życiowe, bez udawania mądrości. Takie, które pokazują dziecku, że w relacjach raz jest lekko, a raz trudno. I że jedno i drugie jest po prostu normalne.

Dla dzieci, które są na początku przygody z czytaniem. Starsze przedszkolaki i młodsi szkolniacy odnajdą się tu bez problemu. Tekstu jest akurat tyle, żeby nie zniechęcić, a treść naprawdę wciąga.

Dla mnie to książki na ogromny plus. Czekam na więcej i z całego serca wam polecam.

Ps. Kosztują grosze. Nie macie żadnej wymówki 😉

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię?

✨ pokazuje, że relacje potrafią boleć i że to normalne

✨ uczy, czym naprawdę jest przyjaźń

✨ oswaja złość i tłumaczy, że emocje są naturalną częścią relacji

✨ wspiera dzieci w nowych sytuacjach i zmianach

✨ pomaga zrozumieć, że każdy z nas czasem jest taką Matyldą

To książki, które nie straszą życiem. One po prostu uczą, jak przez nie przechodzić.

Opublikowano

„20 niezwykłych kobiet, które zmieniają świat”

„20 niezwykłych kobiet, które zmieniają świat”
autorka – Rosalba Troiano
tłumaczenie – Anna Wolna
ilustracje – Anita Barghigiani, Alida Massari, Chiara Nasi, Marga Biazzi, Isabella Ceravolo
wydawnictwo – WILGA
wiek 8-14 lat

Lubię podsuwać młodym ludziom książki, które nie udają, że życie jest proste. Takie, po których naprawdę można na chwilę usiąść i pomyśleć. Bo kiedy młody człowiek czyta historie osób, którym się udało, zaczyna widzieć jedną bardzo ważną rzecz. Za sukcesem prawie nigdy nie stoi przypadek, a praca, upór i momenty, w których nie było łatwo.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Wilga, otrzymane honorarium wydam w całości na siebie, a co mi tam…

I właśnie dlatego ta książka ma sens, bo pokazuje prawdziwe kobiety i prawdziwe drogi… z wyborami, błędami i momentami, kiedy najłatwiej byłoby się poddać.

Nie dostajemy tu świata zbudowanego z haseł o sukcesie. Dostajemy drogę. Czasem krętą. Czasem bolesną. Czasem taką, przy której naprawdę można na chwilę usiąść i pomyśleć.

książkę kupisz tu:

To nie są suche biografie

Najmocniejsze jest jednak to, jak te historie zostały opowiedziane. To nie są suche biografie, tu nie dostajemy kilku dat i listy osiągnięć.

Każda z tych kobiet mówi od siebie. Spokojnie. Szczerze. Czasem to bolesna historia, a czasem zapierająca dech w piersiach.

Czytasz i masz wrażenie, że patrzy na ciebie ktoś, kogo znasz i mówi:

„Dałam radę.”

I w tym jednym zdaniu mieści się praca. Upór. Momenty, w których nie było łatwo.

Mądrze, bez obiecywania cudów

Ta książka nie obiecuje, że wszystko jest możliwe. Ona pokazuje coś znacznie mądrzejszego, że warto najpierw poznać swoje mocne strony i umiejętności, bo to one pomagają podejmować dobre decyzje.

Że potrzebna jest wiara w siebie.

Że momenty, w których jest trudno, zdarzają się każdemu z nas.

I że sukces prawie nigdy nie jest przypadkiem.

Zostawić ją gdzieś blisko

To jedna z tych książek, które dobrze jest zostawić dziecku gdzieś blisko. Niech do niej zagląda. Niech czyta po kawałku.

Wiecie, komu bym ją podsunęła? Tym, którzy jeszcze swojej drogi szukają. I tym, którzy już zdążyli pomyśleć, że chyba do niczego się nie nadają. Tym, którzy próbują wszystkiego. Oraz tym, którzy nie robią nic, bo zwyczajnie nie wiedzą, od czego zacząć.

To dobra książka na taki moment w życiu, kiedy człowiek naprawdę zaczyna się nad sobą zastanawiać. Ona może dodać odrobinę odwagi.

Tak na spokojnie. Bez wielkich słów. 🙂

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

✨ pokazuje, że za sukcesem prawie nigdy nie stoi przypadek

✨ opowiada o wyborach, błędach i momentach zwątpienia

✨ mówi o wierze w siebie w sposób szczery i nienachalny

✨ pomaga młodym ludziom zobaczyć swoje mocne strony

✨ zostawia czytelnika z myślą: „Ja też mogę spróbować”…

Opublikowano

„Moje ciało”, „Dinozaury” – książki 3D

„Moje ciało. Książka 3D”
„Dinozaury. Książka 3D”
wydawnictwo – AWM
wiek 6-10 lat

Powiem wam coś… jeśli słyszycie moje „wow”, to wiedzcie, że ja tego słowa nie rozdaję na prawo i lewo. A tu było autentyczne. Takie z uniesioną brwią i natychmiastowym: „chodź, musisz to zobaczyć”.

Książki dostałam od Wydawnictwa AWM, honorarium już dawno wydałam na przyjemności…

książkę kupisz tu:

książkę kupisz tu:

Zaczynamy od ciała

i gwarantuję, że po tej książce pytanie „a gdzie ja mam żołądek?” raczej już nie padnie. Dziecko otwiera, zagląda i ma wszystko poukładane: kości, narządy, całe to nasze wewnętrzne zaplecze. Trójwymiar robi robotę. Nagle to, co było abstrakcją z obrazka, staje się przestrzenne, realne, namacalne.

Do tego okienka z ciekawostkami, które aż proszą się o otwieranie. Konkretna wiedza podana tak, że chłonięcie jej to czysta przyjemność. Bez nadęcia. Bez chaosu. Z pomysłem. A jeśli chodzi o efekt wizualny… ja już chyba nic nie muszę mówić.

Ponad 40 powodów do zachwytu.

Dinozaury już wam niedawno pokazywałam, ale momentalnie skończył się nakład, więc dziś mogę rzec tylko jedno: przed wami ponad 40 gatunków w jednym miejscu. Jedne wielkie jak blok. Inne szybkie. Jeszcze inne zębów miały zdecydowanie za dużo.

Krótkie fakty pomagają szybko połapać się, kto tu rządził miliony lat temu. I dlaczego ten świat wciąż tak działa na dziecięcą wyobraźnię. Tu jest przestrzeń, ruch, możliwość zajrzenia „pod spód”. To nie jest bierne oglądanie. To eksploracja.

„Wow”, które coś znaczy.

To chyba jedna z najkrótszych moich recenzji, bo chyba zachęcać już was więcej nie muszę. To są książki, które dzieci otwierają i… przepadają. A dorośli stoją obok i też robią swoje ciche „wow”.

Więc biegnijcie… i obyście zdążyli.

Bo coś czuję, że nakład rozejdzie się w mgnieniu oka.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

🧠 bo wiedza jest konkretna, uporządkowana i podana w atrakcyjny sposób

🔎 bo okienka z ciekawostkami wciągają bez reszty

🦖 bo ponad 40 dinozaurów w jednym miejscu to marzenie wielu dzieci

Opublikowano

„Szkoła szpiegów. Kierunek: Alaska”

„Szkoła szpiegów. Kierunek: Alaska”
autor – Stuart Gibbs
tłumaczenie – Jarek Westermark
ilustracje – Mariusz Andryszczyk
wydawnictwo – AGORA DLA DZIECI
wiek 9–13 lat

Są serie, które po kilku tomach męczą i jest Szkoła Szpiegów, która przy tomie jedenastym mówi: „potrzymaj mi herbatę, dopiero się rozkręcam” 😉. I dokładnie tak jest. Jedenasty tom, a tu ani grama zmęczenia materiału. Wręcz przeciwnie, energia, tempo i pomysłowość jakby dopiero się rozpędzały.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Agora dla Dzieci, honorarium przeznaczę na zaklinanie wiosny, żeby przyszła wcześniej…

Tu wszystko działa od pierwszych stron. Ci, którzy znają serię, wchodzą w historię od razu… a ci, którzy jeszcze jej nie czytali, bardzo szybko rozumieją, dlaczego ta historia tak bardzo wciąga. To jeden z tych światów, do którego albo się wraca, albo żałuje, że nie zaczęło się wcześniej. Nie ma tu długiego rozbiegu. Jest konkret. Jest misja. Jest napięcie.

książkę kupisz tu:

Oficjalnie szkolenie. Walka o przetrwanie.

Tym razem młodzi agenci trafiają na Alaskę. Oficjalnie na specjalne szkolenie. A w praktyce? Sprawdzian z przetrwania w miejscu, gdzie zimno, dzika przyroda i odcięcie od świata nie są tłem, tylko realnym zagrożeniem. Jest orientacja w terenie. Jest improwizacja. I jest to niepokojące poczucie, że coś tu przestaje być tylko ćwiczeniem. Bo kiedy dochodzi do porwania mentora i na jaw wychodzą wątki sięgające w przeszłość, robi się jasne, że to nie jest kolejna szkolna misja. Stawka rośnie. Decyzje muszą zapadać bardzo szybko. Bohaterowie zostają postawieni w sytuacji bez wyjścia.

Szybka akcja i prawdziwe emocje.

Wiecie, dlaczego ta seria jest tak dobra? Szybka akcja, humor trafiony, emocje prawdziwe. Relacje między bohaterami (uczucie ♥️), lojalność, strach i odpowiedzialność pojawiają się naturalnie jako część historii, a nie osobny dodatek. Tu naprawdę czuć, że bohaterowie są drużyną z całym bagażem napięć, sympatii i trudnych wyborów.

Czy na pewno wszystko było takie czarno-białe?

Fajnie rozegrany jest też wątek historyczny Alaski. W tle pojawia się pytanie, czy dawna sprzedaż Alaski była naprawdę tak jednoznaczna, jak uczą w podręcznikach… i co się dzieje, gdy ktoś po latach postanawia to odkręcić. Te stare sprawy nie są tu tylko ciekawostką. One napędzają całą intrygę, podkręcają napięcie i sprawiają, że misja pędzi jak szalona.

Seria, która nie kręci się w kółko.

I najważniejsze jedenasty tom nie zwalnia. Seria nie kręci się w kółko, tylko idzie krok dalej. Jest świeżo, dynamicznie i bardzo wciągająco. To wciąż ta sama Szkoła Szpiegów, którą dzieci kochają, ale z nową energią i nową stawką.
Jeśli wasze dzieci już znają tę serię, to tom obowiązkowy.
Jeśli nie, to idealny moment, żeby sprawdzić, dlaczego to jedna z najlepszych szpiegowskich serii dla młodszych nastolatków.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

⚡ bo akcja pędzi, a stawka rośnie z każdą stroną

📖 bo historia napędza intrygę, a nie jest tylko ciekawostką

❤️ bo relacje, lojalność i odpowiedzialność są tu naturalną częścią opowieści

Opublikowano

„Hotel dla uczuć. Zeszyt ćwiczeń”

„Hotel dla uczuć. Zeszyt ćwiczeń”
autorka – Lidia Branković
tłumaczenie – Magda Witkowska
ilustracje – Lidia Branković

„Hotel dla uczuć”
autorka – Lidia Branković
tłumaczenie – Emilia Kiereś
ilustracje – Lidia Branković, adaptacja Adelina Sandecka

„Miejsce dla Cieni”
autorka – Lidia Branković
tłumaczenie – Izabela Wasilewska
ilustracje – Lidia Branković

wydawnictwo – KROPKA
wiek 6-9 lat

Kto nie chciałby być dyrektorem hotelu… ale nie takiego z recepcją, lobby i nudnymi kluczami na breloczku. Tylko takiego, w którym zamiast gości melduje się Złość, Smutek, Wstyd, Radość… W hotelu, w którym nie sprząta się pokoi, tylko myśli. Nie wymienia się ręczników, tylko nadaje nazwy temu, co gniecie w środku. I nagle dziecko dostaje klucze… „To twoje miejsce. Ty tu decydujesz”.

Książki dostałam od Wydawnictwa Kropka, a honorarium zabieram w daleką podróż…

Ten zeszyt ćwiczeń pokazuje dziecięce emocje takimi, jakie są naprawdę. Czasem są zapłakane, czasem wściekłe, czasem ciężkie do uniesienia. Nie każe ich chować ani poprawiać. Nie mówi, że coś jest „nie tak”. Pomaga nazwać i zaprzyjaźnić się z każdą emocją, nawet tą najtrudniejszą.

ten zeszyt kupisz tu:

Rysowanie tego, czego nie da się pokazać palcem

Tu się rysuje to, czego nie da się pokazać palcem. Rozkłada się złość na części i sprawdza, skąd się bierze. Tu buduje się „zestaw ratunkowy” na dni, kiedy w środku jest huragan i nie wiadomo, gdzie jest wyjście. I bardzo naturalnie uczy się empatii oraz wrażliwości.

Nie jak być miłym, tylko jak być prawdziwym

To są ćwiczenia, które nie uczą jak być miłym. One uczą, jak być prawdziwym. Jak zobaczyć to, co w środku, i nie udawać, że tego nie ma. Jak dać emocjom miejsce zamiast je wpychać do walizki bez etykiety.

Dwa skrzydła tego samego hotelu

Dwie pozostałe książki z tej serii są jak dwa skrzydła tego samego hotelu.

Pierwsza to piękna opowieść o mieszkańcach hotelu, pełna metafor, ale i konkretów, które działają niezwykle mocno na wyobraźnię.

Druga mówi o „cieniach”, czyli o lęku, wstydzie i trudnych myślach. Pokazuje, jak je zauważyć i nazwać, zamiast udawać, że ich nie ma.

tę książkę kupisz tu:

tę książkę kupisz tu:

Ćwiczenia do prawdziwego życia

Zeszyt ćwiczeń jest bardzo praktyczny, bo pomaga dziecku przećwiczyć to wszystko na sobie, w rysunkach, zadaniach i prostych ćwiczeniach, które potem łatwiej wykorzystać w prawdziwych sytuacjach. Motyw hotelu, pokoi i walizek jest po prostu genialny, bo dziecko od razu rozumie, o co chodzi i chce w to wejść.

A może to książki także dla dorosłych

W sumie tak się zastanawiam, czy to na pewno są książki tylko dla dzieci.

A może też i dla nas dorosłych.

Z pokojami, których dawno nie otwieraliśmy.

Bardzo jestem ciekawa… czy wiesz, kto dziś zameldował się u ciebie? ♥️

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🗝️ bo oddaje emocje dokładnie takimi, jakie są

🎒 bo uczy nazywania tego, co „gniecie w środku”

🎨 bo pozwala rysować, rozkładać i oswajać trudne uczucia

🏨 bo metafora hotelu jest intuicyjna i wciągająca

Opublikowano

„Powrót Wyrzutków”

„Powrót Wyrzutków”
autorka – Agata Loth-Ignaciuk
ilustracje – Berenika Kołomycka
wydawnictwo – DRUGANOGA
wiek 5-9 lat

Dla mnie segregowanie śmieci to nie jest moda. To nie jest coś, co dobrze wygląda na stories. Bo to opowieść o czymś dużo głębiej. Naprawdę wierzę, że rzeczom można dać drugie życie… i że świat bardzo tego potrzebuje, bo tonie… W plastiku… W ubraniach założonych raz… W przedmiotach, które jeszcze wczoraj były nowe, a dziś już są do wyrzucenia

Książkę dostałam od Wydawnictwa Druganoga, honorarium zabiorę w podróż…

Ta historia opowiedziana jest z perspektywy rzeczy. Każdy rozdział to inny przedmiot, zużyty, zapomniany. Taki, który bardzo chce jeszcze być potrzebny, chce komuś służyć. Obok są dzieci, Tosia i Zyga oraz ich mama. Mama, która patrzy na świat inaczej niż większość z nas. Ona nie widzi „gratów”. Ona widzi możliwość. I to spojrzenie zmienia wszystko.

książkę kupisz tu:

Między wstydem a radością

Jest tu moment, który zostaje na długo. Dzieci idą z mamą, a ona zabiera ze śmietnika stary stolik. One rozglądają się nerwowo, czy ktoś nie patrzy. Jest wstyd. Trochę im głupio. A potem właśnie ten stolik staje się najfajniejszym miejscem na tarasie. Najbardziej lubianym. Ten kontrast między wstydem a radością jest boleśnie prawdziwy. I bardzo ludzki.

Wstyd znamy aż za dobrze

Autorka dotyka czegoś, co wielu z nas zna z własnego życia. Było to szybkie spojrzenie przez ramię. To ciche „czy ktoś widzi.” A zaraz obok ogromna satysfakcja, że nie pozwoliliśmy, żeby coś dobrego zniknęło tylko dlatego, że ktoś inny uznał to za śmieć. I to pytanie, które nie daje spokoju: jak to możliwe, że wstydzimy się ratować rzeczy… a nie wstydzimy się ich wyrzucać?

Piękna wizualnie i mentalnie

To książka piękna wizualnie, ilustracje tworzą naprawdę fantastyczny klimat. Ale jest też piękna mentalnie. Uczy, że takie drobiazgi naprawdę mogą zmienić świat. Jest podzielona na rozdziały w sam raz na jeden wieczór. Zabawna, lekka, a jednocześnie z tym takim drugim dnem i z ciepłem, które roztacza ta rodzina.

Ciepło, które zostaje

„Powrót Wyrzutków” nie moralizuje. Nie zawstydza. Zaprasza do myślenia. Do patrzenia uważniej.

Czy zdarzyło nam się kiedyś przynieść coś do domu ze śmietnika… albo z rzeczy używanych… wyprać, odnowić, naprawić i pomyśleć: „to idealnie do mnie pasuje„?…

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌍 bo mówi wprost: to nie moda, to odpowiedzialność

🪑 bo daje głos rzeczom, które chcą jeszcze być potrzebne

🎨 bo zachwyca ilustracjami i klimatem

❤️ bo zostawia z ciepłem i myślą, która pracuje długo po lekturze

Opublikowano

„Bury i Bary”, „Raz, dwa, psy cztery”

„Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska”
autorka – Aleksandra Struska-Musiał
ilustracje – Marta Rydz-Domańska,
wydawnictwo – BIS
wiek 5-9 lat

„Raz, dwa, psy cztery”
autorka – Agnieszka Elbanowska
ilustracje – Nika Jaworowska-Duchlińska
wydawnictwo – BIS
wiek 6-10 lat

Uprzedzam… jestem kociarą. Taką z tych, co gada do kota jak do człowieka. A jednak… w sercu jest pies. Owczarek niemiecki, który był z nami dwanaście lat. I do dziś, gdy myślę „dom”, gdzieś między kuchnią a kanapą widzę jego ogon. Dlatego gdy trafiły do mnie te dwie książki… o psach i jednym wilku… zrobiło mi się po prostu ciepło w środku.

Książki dostałam od Wydawnictwa BIS. Honorarium oddałam kotom.

Pierwsza historia prowadzi nas dwiema ścieżkami. Jedną biegnie wilk, drugą pies. Ten sam gatunek. Inne życie. Wilcze dziecko dorasta w norze, między rodzeństwem, zapachem ziemi i czujnymi oczami rodziców. Człowiek nie jest tu przyjacielem. Jest zagadką. Czasem zagrożeniem.

Jest piękna scena, gdy rodzice z małą dziewczynką spotykają wilcze szczenię… i nie pozwalają go dotknąć, by nie zostawić zapachu. Tyle w tym szacunku do natury.

Po drugiej stronie lasu rodzi się pies. Trafia do schroniska. Potem do domu. Uczy się kota, miski, zapachów kanapy i ludzkich emocji. Obserwujemy ich obu, od pierwszego oddechu… aż po ten ostatni. Ta książka naprawdę chwyciła mnie za serce.

książkę kupisz tu:

Cztery psy, jeden problem

A jeśli wasze dzieci mają ochotę na książkę pełną psich charakterów, zamieszania i przygód, gorąco polecam drugą historię: „Raz, dwa, psy cztery”.

Cztery psy. Schronisko. I decyzja… że tak dalej być nie musi.

Każdy z nich jest inny. Jeden kocha za bardzo. Drugi chce wolności. Trzeci próbuje zrozumieć, kim właściwie jest. Czwarty tęskni mocno.

Jest tu dużo energii, szalonych pomysłów, zabawnych dialogów, dużo śmiechu i trochę wzruszenia. Ale pod warstwą humoru kryje się coś poważniejszego. Pytanie o to, czy człowiek zawsze wie lepiej. I czy „mieć psa” naprawdę znaczy to samo, co „być dla psa domem”.

książkę kupisz tu:

Las i chodnik spotykają się w tym samym miejscu

Te dwie książki są różne jak dzień i noc. Jedna pachnie lasem. Druga miejskim chodnikiem. Ale spotykają się dokładnie tam, gdzie trzeba, w przekonaniu, że pies to nie jest dodatek do życia. To przyjaciel na całe życie.

Dla dzieci, które kochają psy.

Dla tych, które o nich marzą.

Dla tych, które kiedyś będą miały swojego przyjaciela na czterech łapach.

I trochę dla takich jak ja… kociar.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

🐾 bo uczą, że dom to coś więcej niż miska i kanapa

🐾 bo pod humorem i przygodą kryje się mądra, czuła refleksja

🐾 bo zostają w sercu na długo po przeczytaniu

Opublikowano

„O tańcu”

„O tańcu”
autorka – Zuzanna Kisielewska
ilustracje – Małgorzata Nowak, Agata Dudek
wydawnictwo – DRUGANOGA
wiek 9-100 lat

Czy twoje dziecko może obejść się bez tej książki?
Tak, zdecydowanie…
Nie nauczy się z niej liczyć ani pisać.
Nie pomoże w testach.
Ale jeśli zdecydujesz się ją podarować, wydarzy się coś znacznie trudniejszego do zmierzenia… stanie się bardziej wrażliwe, bardziej uważne na sztukę, bardziej kreatywne i ciekawsze świata. W rzeczywistości, która kocha wyniki i tabelki, taka wrażliwość często bywa traktowana jak fanaberia. Tylko że bez niej nie ma ani myślenia, ani pasji, ani odwagi do bycia sobą…

Książkę dostałam od Wydawnictwa Druganoga, a honorarium zabiorę ze sobą w podróż

Taniec to nie tylko przytupywanie w rytm muzyki…
To sztuka.
To kultura.
Czasem religia… a czasem narzędzie walki.
Patrząc na taniec Maorysów, Hakę, naprawdę czuć, jak gęstnieje powietrze. Ten taniec ma swoją funkcję: przestraszyć przeciwnika, podkopać morale, wlać w ciało siłę przed starciem. To doświadczenie niemal fizyczne. Widzieliście to kiedyś?

książkę kupisz tu:

Ruch, który opowiada więcej niż słowa

Ta książka pokazuje dzieciom coś niezwykle ważnego… że ruchem można snuć opowieści, wyrażać uczucia, buntować się i budować wspólnotę.
Że taniec bywał językiem konspiracji. Zakazanym kodem. Sposobem porozumiewania się wtedy, gdy nie wolno było mówić wprost. I nagle kultura przestaje być „ładnym dodatkiem”, a zaczyna być narzędziem. Sposobem na przetrwanie. Na wolność. Choćby na chwilę…

Od buntu do czystej radości

Ale taniec potrafi być też czystą rozrywką, dla uciechy, radości i zabawy.

Jak kankan, który jednocześnie bawił, gorszył i naginał sztywne reguły świata.

Albo jak breakdance, w którym zamiast bójek były pojedynki na kroki, a rywalizacja uczyła szacunku, lojalności i wzajemnej pomocy. Bo taniec bardzo często bierze na siebie to, czego nie potrafią unieść słowa i zamienia konflikt w ruch.

Kultura jako narzędzie, nie dekoracja

To książka, która otwiera głowę i uruchamia ciekawość.

Pokazuje taniec jako sztukę i różne sposoby patrzenia na świat bez jednej „właściwej” perspektywy. Z powodzeniem może być też lekturą dla dorosłych. Taką, która przypomina, po co w ogóle istnieje sztuka i jak bardzo czasem sami potrzebujemy ruchu, wolności i oddechu.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

💃 bo rozwija wrażliwość, której nie da się wpisać w tabelki

🌍 bo pokazuje taniec jako język, broń i formę porozumienia

🔥 bo opowiada o buncie, wspólnocie i wolności przez ruch

🧠 bo otwiera głowę dzieciom… i dorosłym

Na koniec zostawię was tylko z tym jednym zdaniem…

„Czytajmy i tańczmy. Te dwie rozrywki nigdy nie wyrządzą światu krzywdy.” – Voltaire