Opublikowano

„Zdumiewające przyjaźnie”

„Zdumiewające przyjaźnie”
autorka – Mia Cassany
tłumaczenie – Katarzyna Mojkowska
ilustracje – Gisela Navarro
wydawnictwo – KROPKA
wiek 5–10 lat

Nie wszystkie opowieści o przyjaźni da się opowiedzieć słowami. Niektóre trzeba… zobaczyć. I właśnie takie są „Zdumiewające przyjaźnie”, książka, która opowiada obrazem i wzruszeniem, czułością i kolorem. Opowiada o tym, co dzieje się, kiedy instynkt bliskości nie pyta o gatunek, tylko działa, po prostu.

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Kropka, honorarium zainwestowałam w dobrobyt dwóch futrzanych domowników.

To nie są bajki. To prawdziwe historie. Zobaczysz jamnika Milo, który przeskakuje ogrodzenie na wybieg lwa i zamiast strachu znajduje miłość. Kurę Mabel, która przygarnia szczeniaki i pozwala im zasypiać pod skrzydłami. Niedźwiedzia Brutusa, który siada z ludzką rodziną do stołu, jakby od zawsze był jednym z nich. Każda z tych opowieści zostawia coś w sercu… czułość, zdumienie, spokój.

książkę kupisz tu:

Fakty, ale nie z podręcznika

To, co niezwykłe, wydarzyło się naprawdę. Osiemnaście historii, które układają się w jedną wielką opowieść o miłości i oddaniu, o relacjach, które wymykają się logice, ale są niepodważalnie prawdziwe. Nie znajdziesz tu naukowego tonu, znajdziesz coś, co trudno wytłumaczyć, poczucie, że świat jest trochę lepszy, niż się czasem wydaje.

Ilustracje, które przyciągają jak magnes

Ta książka działa nie tylko słowem, działa obrazem. Ilustracje Giseli Navarro przyciągają jak magnes, nasycone barwy, miękkie światło, detal, który ożywia każdą stronę. Każda rozkładówka to mały świat pełen emocji, piękna i ruchu. Patrzysz i nie możesz oderwać wzroku.

O przyjaźni, która nie zna granic

Warto pokazywać dzieciom takie książki. By doświadczały, że przyjaźń to nie tylko kolega z ławki czy zabawa na podwórku. Że bywa zaskakująca, czasem trudna do wyjaśnienia, ale zawsze prawdziwa. Że warto mieć oczy i serce szeroko otwarte, bo więź może pojawić się tam, gdzie nikt jej nie szuka.

Z dumą objęliśmy tę książkę patronatem.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌟 Bo każda historia jest oparta na faktach, ale brzmi jak czuła przypowieść.
📷 Bo ilustracje tworzą światy, które się nie tylko ogląda, je się czuje.
💛 Bo mówi o miłości i oddaniu, o instynkcie bliskości, który nie zna granic.
🐾 Bo pokazuje dzieciom, że przyjaźń może przyjść w najmniej spodziewanych okolicznościach.
🧸 Bo zostawia w sercu coś pięknego: czułość, zdumienie, spokój.

Opublikowano

„Tata w tarapatach. Zemsta karalucha”

„Tata w tarapatach. Zemsta karalucha”
autorka – Justyna Bednarek
ilustracje – Bartek Brosz
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek 6–10 lat

Jeśli zobaczysz kiedyś czerwony autobus zaparkowany gdzieś pod sklepem albo nad rzeką… nie wsiadaj. Chyba że lubisz szaleństwo. Bo kiedy Justyna Bednarek pisze nową książkę, to wiadomo, że będzie odjazd. Ale „Tata w tarapatach” to już nawet nie odjazd, to teleportacja do świata tak absurdalnego, że Monty Python zaklaskałby z zazdrości.

Recenzja powstała przy płatnej współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia

Ja się odważyłam. Wsiadłam. I nagle… autobus wypuścił płetwy, zaczął płynąć, potem wzbił się w powietrze i… w sumie nawet nie wiem, co było dalej, bo akurat mama wynalazła petityzator, tata skurczył się do rozmiaru karalucha, a chomik dostał ataku paniki.

książkę kupisz tu:

Przed wami najbardziej zwariowana rodzinka na świecie

Dzieci mają temperament, mama wynalazki, pies plan ewakuacji, a tata… no cóż, tata właśnie walczy o przetrwanie, zalazł za skórę pewnej bandzie karaluchów. A że zemsta bywa słodka, to zaczyna się jazda bez trzymanki. Taka, której nie ogarniesz ani głową, ani mapą, ani nawigacją.

Skrobanie i śmiech

Pełno tu zwariowanego humoru, dziwacznych pomysłów, dialogów, które czyta się na głos ze śmiechem i mnóstwo czarno-białych ilustracji, które mogłyby spokojnie zamieszkać w muzeum komedii. To książka idealna dla dzieciaków, które właśnie zaczynają swoją przygodę z samodzielnym czytaniem, ale też dla tych młodszych, którym rodzice czytają na głos. Do wspólnego śmiechu, przytulania i dzikich wieczorów pod kołdrą.

Tylko… może niekoniecznie przed snem.

Bo po tej książce zasnąć będzie trudniej. Zwłaszcza jeśli usłyszycie dziwne skrobanie…

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

📚 Bo świetnie nadaje się dla dzieci, które dopiero zaczynają czytać, duże litery, krótkie rozdziały i akcja, która nie pozwala się nudzić

😂 Bo można się przy niej śmiać razem, dzieci, rodzice, nawet babcia z dziadkiem nie będą się nudzić

🎒 Bo rozkręca wyobraźnię jak karuzelę, tutaj wszystko może się zdarzyć, serio

💬 Bo język jest żywy, zabawny i pełen zwrotów, które potem trafiają do domowego słownika

🛠️ Bo przez ten cały humor autorka przemyca całkiem mądre rzeczy, o rodzinie, o odwadze i o tym, że warto mieć plan… nawet jeśli jesteś tylko psem

Opublikowano

„Mopsorożek i fruliczki. Sklepik z magicznymi zwierzętami”

„Mopsorożek i fruliczki. Sklepik z magicznymi zwierzętami”
autor – Matilda Rose
tłumaczenie – Kaja Makowska
ilustracje – Tim Budgen
wydawnictwo – WILGA
wiek 6-9 lat

Znasz to uczucie, kiedy dziecko po cichu znika w pokoju i… okazuje się, że nie broi, tylko czyta? To jedna z tych magicznych chwil, kiedy coś „klika”, książka przestaje być obowiązkiem, a staje się przyjemnością. Nie wszystkie dzieci od razu łapią bakcyla czytania. Ale wystarczy jedna dobra historia, żeby wszystko się zmieniło. I właśnie o takiej książce dziś ci opowiem.

Książkę dostałam od wydawnictwa WILGA, za otrzymane honorarium kupię… jeszcze nie wiem co, ale na pewno coś różowego…

Poznaj Alę, księżniczkę z wielkim sercem, ogromną wyobraźnią i najlepszym przyjacielem, który… naprawdę istnieje tylko w bajkach. Mopsorożek, tak… to połączenie mopsa i jednorożca, czyli magiczne stworzenie ze Sklepiku pani Łapki, jest jej wiernym towarzyszem. Brzmi jak coś, co mogłoby wymyślić dziecko? Właśnie dlatego to działa.

książkę kupisz tu:

Znikające fruliczki i misja ratunkowa

Tym razem Ala nie tylko odwiedza Sklepik pani Łapki. Ona naprawdę rusza na pomoc. Bo kiedy fruliczki, czyli takie rozkoszne, pierzaste stworzonka, zaczynają znikać jedno po drugim… no cóż, ktoś musi wkroczyć do akcji.

Kolorowa, ciepła i trochę szalona

To książka dla tych, którzy lubią historie ciepłe, kolorowe i trochę szalone. Dla dzieci, które chcą wierzyć, że świat jest pełen dobrych, magicznych rzeczy… pozwólmy im na to jeszcze przez chwilę… i dla dorosłych, którzy mają ochotę na moment zapomnieć, że pranie samo się nie zrobi.

Idealna na początek czytelniczej przygody

To książka dla zaczynających przygodę z samodzielnym czytaniem, ma wyraźną czcionkę, sporo ilustracji i język, który nie przytłacza. A przy tym nie jest infantylna. Jest przygoda, jest akcja i dużo ciepła.

Bez moralizowania. Bez nudy. Po prostu dobra opowieść.

I co najważniejsze, to jedna z tych historii, które budują w dziecku przekonanie, że bycie dobrym naprawdę ma sens. Że warto pomóc, nawet jeśli to trudne. Że czasem trzeba się zatrzymać i zobaczyć, co czuje ktoś obok.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌟 Bo wystarczy jedna dobra historia, żeby coś „kliknęło”.

🦄 Bo Mopsorożek to spełnienie dziecięcej fantazji.

📖 Bo to idealna książka do samodzielnego czytania.

🧡 Bo uczy empatii i odwagi bez moralizowania.

🌈 Bo jest ciepła, kolorowa i trochę szalona.

To po prostu dobra opowieść z dobrym sercem.

Opublikowano

„Chłopiec, który zniknął”

„Chłopiec, który zniknął”
autorka – Ewa Dahlig
ilustracje – Marta Dahlig
wydawnictwo – TUMILU
wiek 4-9 lat

Niektóre dzieci znikają po cichu. Nie chowają się pod stołem. Nie uciekają z domu. Po prostu przestają mówić, co czują. Przestają być sobą…

Książkę dostałam od Wydawnictwa Tumilu, honorarium, jak zawsze, trafiło w dobre ręce…

Znikają kawałek po kawałku, bo bardzo chcą być lubiane. Bo wierzą, że jeśli będą miłe, ciche i zgodne, to wystarczy. Że wtedy nikt ich nie zostawi. Tak znika chłopiec z tej książki. To znikanie nie boli na zewnątrz, ale w środku zostawia pustkę, której nikt nie widzi.

książkę kupisz tu:

Sen, który wszystko zmienia

Pewnej nocy chłopiec trafia do krainy snu. I tam… zaczyna słyszeć. Siebie. Swój głos. Swoje pragnienia. Zaczyna rozumieć, że ma prawo być sobą. I że to, właśnie to, jest największą odwagą.

Wiersz, który trafia w samo serce

Ewa Dahlig napisała tę historię wierszem. Nie szorstkim, nie trudnym. Tylko takim, który łagodnie dotyka najgłębszych miejsc. Takim, który się nie narzuca, ale zostaje. Każdy wers niesie ze sobą coś, co porusza i dziecko i dorosłego.

Świat, w który można wejść

Ilustracje Marty Dahlig to nie są po prostu obrazki. To krajobrazy emocji. To świat, w który można wejść. I zostać na dłużej, na zawsze… Senne, symboliczne, czułe, idealnie uzupełniają opowieść, w której więcej dzieje się w środku niż na zewnątrz.

Książka, która zostaje w duszy

„Chłopiec, który zniknął” to książka o tym, czego często nie umiemy nazwać. O potrzebie akceptacji. O samotności, która przychodzi, gdy udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. I o miłości, która wraca, gdy odnajdujemy siebie. To książka dla dzieci, które próbują się dopasować. I dla rodziców, którzy chcą im powiedzieć:

„Jesteś wystarczający, dokładnie taki, jaki jesteś, zawsze bądź sobą.”

To książka wyjątkowa. To mój patronat. To książka, którą się czuje.

Można ją nie tylko przeczytać, ale i usłyszeć jako audiobook na stronie wydawnictwa (z moim głosem!)

A do 26 maja z kodem TRZYKROPKI – 20% na wszystko.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌫️ Bo mówi o znikaniu, które może i nie wygląda dramatycznie, ale dzieje się obok nas.

🌙 Bo kraina snu staje się tu przestrzenią do odnalezienia siebie.

🎨 Bo ilustracje Marty Dahlig tworzą świat tak piękny, że nie chce się z niego wychodzić.

💬 Bo Ewa Dahlig pisze wierszem, który nie potrzebuje wielu słów, by poruszyć wszystko.

💛 Bo to książka, która zostaje w duszy, cicha, prawdziwa, potrzebna.

Opublikowano

„Tajemnice Lady Berty. Sprawa pociętych kapeluszy”

„Tajemnice Lady Berty. Sprawa pociętych kapeluszy”
autor – Brian Freschi
tłumaczenie – Natalia Mędrak-Ruda
ilustracje – Elena Triolo
wydawnictwo – TO.TAMTO
wiek 6–9 lat

Rodzice, błagam… nie róbcie tego. Nie dawajcie tej książki dzieciom, jeśli marzycie o cichym „mamo, poczytasz mi bajkę?”, o wieczornym ziewaniu pod kocykiem i spokojnym sylabizowaniu. Jeśli pragniecie nudy w najlepszym, uspokajającym tego słowa znaczeniu, omińcie „Lady Bertę” szerokim łukiem.

Książkę dostałam od Wydawnictwa To.tamto, honorarium wydałam na kapelusz z alarmem antycięciowym.

Lady Berta, dziewięcioletnia detektywka z dobrego domu, z rozwianą grzywką i kotem detektywem u boku, nie bierze jeńców. Zamiast popołudniowych herbatek z ciotką wybiera ślady, zagadki i bandę równie dziarskich przyjaciół. Wiktoriański Londyn staje się ich planszą do gry, a przeciwnikiem… ktoś, kto ma wyjątkowo osobliwą relację z kapeluszami. Wszystkie pocięte. Wszystkie w tajemniczych okolicznościach.

książkę kupisz tu:

To nie jest książka „łatwa”. To książka genialna.

Dla początkujących czytelników, którzy nie chcą czytać „czegoś łatwego”. Chcą akcji. Chcą humoru. Chcą bohaterów, z którymi można by kraść konie. I dostają to wszystko, a nawet więcej, komiksowe elementy, ilustracje z humorem, tempo, od którego czerwienią się policzki.

Cicho sza… więcej nie zdradzę.

Bo ta historia sama się odkrywa, rozdział po rozdziale. I nagle, ku zdumieniu rodziców, dzieci zaczynają czytać… same. Z wypiekami na twarzy i okrzykiem: „Jeszcze jeden rozdział!”. A Lady Berta? Trochę jak mini Sherlock Holmes, trochę jak Pippi. Bezkompromisowa, zdeterminowana, z tupetem.

Uwaga na skutki uboczne.

Wasze dziecko może założyć agencję detektywistyczną w pokoju. I pociąć wasz kapelusz. Dla dobra śledztwa, oczywiście. Przede wszystkim jednak może zakochać się w czytaniu.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🕵️ Bo dzieci nie tylko czytają, ale prowadzą śledztwo z pełnym zaangażowaniem.

🎩 Bo wciąga, bawi i zmienia salon w miejsce zbrodni.

📚 Bo to książka, przy której litery przestają być straszne, a zaczynają być przygodą.

😸 Bo kot detektyw to absolutny hit.

🌫️ Bo mglisty Londyn, czarny humor i świetne ilustracje to przepis na serię, która może stać się ulubioną.

Gotowi na sprawę pociętych kapeluszy? Berta już tropi.

Opublikowano

„To jakiś kosmos! Przygodonauci i Układ Słoneczny”

„To jakiś kosmos. Przygodonauci i Układ Słoneczny”
autor – Kuba Hajkuś
ilustracje – Wiktoria Sabina Rożko
wydawnictwo – CZYTALISEK
wiek 7–11 lat

Nie każdy dzień zaczyna się od wizyty chłopaka z Marsa. Ale kiedy już się zacznie, lepiej zapiąć pasy.

Książkę dostałam od Wydawnictwa CzytaLisek, honorarium wystarczyło na bilet w jedną stronę na Marsa, więc jeśli to czytacie, wyślijcie sondę ratunkową…

Dziesięcioletni Adam wcale się nie spodziewał, że zwykły piątek zamieni się w międzyplanetarną wyprawę. Wszystko za sprawą Karola Plutonowskiego, kolegi z przyszłości, mieszkańca Marsa i świetnego pilota kosmicznego. Karol zabiera Adama na wycieczkę po całym Układzie Słonecznym, a my lecimy razem z nimi.

książkę kupisz tu:

Co świeci, co krąży, co wiruje

Zatrzymujemy się na każdej planecie. Przeskakujemy przez pytania, które dzieci zadają na okrągło: „co świeci?”, „co krąży?”, „co wiruje?”, „gdzie da się wylądować, a gdzie lepiej nie próbować?”. Tu jest wszystko. I jeszcze trochę. Bo to nie tylko opowieść, to przygodowa rakieta, która niepostrzeżenie zostawia w głowie całe mnóstwo wiedzy. Zanim dziecko się zorientuje, już wie więcej, niż myślało.

Efekt „o jaaa…!”

Między rozdziałami czekają eksperymenty i ciekawostki. Proste, do zrobienia w domu, bez specjalistycznego sprzętu, a jednak pełne efektu „o jaaa…!”. I właśnie dzięki nim książka „To jakiś kosmos” nie kończy się na ostatniej stronie. Ona dopiero wtedy się zaczyna.

Nie nauczyciel, lecz pasjonat

Kuba Hajkuś pisze z pasją, która wciąga. Nie infantylizuje, nie tłumaczy jak nauczyciel, opowiada jak ktoś, kto naprawdę kocha temat. Dzieciaki to czują. A kiedy raz wystartują w tę podróż, będą chciały więcej: więcej planet, więcej wiedzy, więcej Karola i Adama.

Dobra książka popularnonaukowa to nie wykład, to przygoda

I ta przygoda jest naprawdę kosmiczna. Sprawdzi się dla dzieci, które fascynuje kosmos, od rakiet i planet po życie na Marsie i tajemnice wszechświata. Ale też dla tych, które po prostu lubią przygody z nutą science fiction i chcą dowiedzieć się czegoś więcej, bez nudnych wykładów.

A teraz, drodzy rodzice… kto zna więcej księżyców Saturna: wy czy wasze dzieci?

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🚀 Bo zwykły piątek zamienia w międzyplanetarną wyprawę

🌍 Bo odpowiada na pytania, które dzieci zadają na okrągło

🔬 Bo zawiera eksperymenty, które wywołują efekt „o jaaa…!”

🪐 Bo wiedza z niej wchodzi do głowy niepostrzeżenie

👨‍🚀 Bo pasja autora działa lepiej niż odrzutowiec

Opublikowano

„Toto. Kotka ninja i wielka ucieczka węża”

„Toto. Kotka ninja i wielka ucieczka węża”
autor – Dermot O’Leary
tłumaczenie – Anna Klingofer-Szostakowska
ilustracje – Nick East
wydawnictwo – WILGA
wiek 6–9 lat

Zawsze podejrzewałam, że moje koty mają drugie życie. Nie metaforycznie. Dosłownie. W dzień leżą jak rozlazłe naleśniki. W nocy… znikają. A jak wracają, mają ten wzrok: „nie pytaj”… Kiedy więc nadarzyła się okazja, nie zastanawiając się ani chwili, ruszyłam za nimi. Małe przebranie… dla niepoznaki. Bo przecież każdy wie, że kocia misja wymaga powagi, herbaty na rozgrzewkę i kieszeni na przysmaki.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Wilga, honorarium przejęły one, podobno w nagrodę… za milczenie.

Wtedy wpadła mi w ręce „Toto. Kotka ninja i wielka ucieczka węża”. Przypadek? Nie sądzę. Bo ta historia to nie głaskanie futerka. To sensacja. Akcja. Pościgi. I bohaterka, której nie da się nie kochać, czarna kotka, prawie niewidoma, ale zmysły wyostrzone jak brzytwa i charakter większy niż cały Londyn, który zresztą właśnie przemierza.

książkę kupisz tu:

Misja – Londyn. Cel – Prawda.

Zaczyna się od zniknięcia węża z zoo. Groźnego? No… tak wszyscy mówią. Ale z czasem okazuje się, że w tej historii nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Są ślady, które prowadzą w zaskakującą stronę. Są podejrzane rozmowy. I jedno bardzo nietypowe, jakby… romantyczne… Ale ciii. To trzeba odkryć.

Detektywi z wąsami ruszają do akcji.

Toto razem z bratem Sreberkiem rusza na nocną misję przez miasto. Bo kto, jak nie oni? Po drodze detektywi trafią do metra, mijają twierdzę Tower, pałac Buckingham, Shard, a nawet budynek parlamentu. Trochę śledztwo, trochę podróż po Londynie, trochę taka kocia wersja Mission Impossible, tylko z większą klasą i wąsami.

Czyta się jak ogon w ruchu, szybko i z zaciekawieniem.

I co najważniejsze, wszystko opowiedziane tak, że nawet oporni czytelnicy chcą wiedzieć, co dalej. To kapitalna książka dla tych, którzy dopiero zaczynają czytać, lekka, zabawna, z dużą czcionką i wartką akcją. I nikt tu nikomu nie wskazuje palcem, co się dzieje, dzieci wchodzą w fabułę jak ninja przez uchylone okno.

Akcja „Wąż” zakończona sukcesem.

Wróciłam nad ranem. Z herbatą zimną jak ogon węża i sercem rozgrzanym jak latarnia na londyńskiej ulicy. Garnitur zmięty. Włos rozwiany. Ale warto było. Co za noc. Co za książka. A moje koty? No cóż. Zasnęły w pudełku, jakby nic się nie wydarzyło.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🐾 Bo to historia z pazurem, dosłownie i w przenośni.

🕶 Bo Toto to bohaterka, którą kocha się od pierwszego mruknięcia.

🗺 Bo Londyn nigdy nie był tak tajemniczy… i tak koci.

📚 Bo dzieci czytają ją z wypiekami, bez łopatologii i przynudzania.

Opublikowano

„Szkoła i ja. Uczymy się planować”

„Szkoła i ja. Uczymy się planować”
autorka – Agnieszka Łubkowska
ilustracje – Paweł Gierliński
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek: 6–9 lat

Mam w telefonie 37 przypominajek. Żadna nie mówi jasno, czego dotyczy. „Zadzwoń”. „Weź ze sobą”. „Nie zapomnij!!!”. Codziennie rano próbuję zrozumieć, co wczoraj miałam na myśli, wpisując te zaklęcia… Tak zaczyna się recenzja książki, która z wdziękiem trafia w samo sedno współczesnego życia rodzinnego.

Recenzja powstała przy płatnej współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia.

Myślę, że wielu z nas tak ma. Biegniemy, nie planujemy, gubimy wątek, a potem chcemy, żeby nasze dzieci były mistrzami organizacji. Tylko… kto ma ich tego nauczyć?

książkę kupisz tu:

Planowanie to nie kaganiec, to wolność

I wcale nie twierdzę, że książka, którą mam dla waszych dzieci, załatwi całą sprawę, ale jestem pewna, że może być fundamentem, który bardzo w tym pomoże.

„Szkoła i ja. Uczymy się planować” to książka, która z humorem, lekkością i konkretem pokazuje dzieciom:

– jak planować,

– co planować,

– co jest priorytetem,

– i po co to wszystko, żeby w tym całym szkolnym świecie znaleźć czas na spokój, zabawę i bycie dzieckiem.

Z klocków możesz zbudować wszystko

W książce dzieciaki znajdą odpowiedzi na pytania: czym jest czas, jak działa zegarek, dlaczego warto mieć listę rzeczy do zrobienia i że „co masz zrobić jutro, zrób dziś wieczorem” to naprawdę nie jest żart. Nauczą się, co to znaczy „priorytet”, jak wyznaczać cele i dlaczego trzeba odróżniać rzeczy pilne od ważnych.

Jest też trochę o organizacji przestrzeni, czyli o tym, że zanim zaczniesz naukę, warto ogarnąć biurko. A zanim zaczniesz życie, może ogarnij własną głowę.

Bo dzień to pudełko klocków. I z tych samych klocków możesz zbudować coś pięknego… albo kompletny bajzel.

Książka, która mówi do każdego

A wszystko to robi z lekkością i humorem, przez opowieści, ćwiczenia i bardzo obrazowe porównania. Ilustracje? Świetnie dopasowane do treści, nic nie rozprasza, wszystko wspiera przekaz.

To kompaktowe kompendium wiedzy: konkretne, treściwe i naprawdę przemyślane. Każdy rozdział to mały skarb.

I nieważne, czy wasze dziecko to urodzony planer z zeszytem w kratkę, czy raczej marzyciel bujający w obłokach, ta książka przyda się każdemu.

Czytałam dla syna. Czytam dla siebie.

Czytałam ją jako mama. Ale w połowie złapałam się na tym, że czytam też dla siebie. Że może ja też powinnam rozrysować sobie drzewo celów. Może potrzebuję tego bardziej niż mój syn.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

📅 Bo uczy dzieci planowania z głową i sercem

🔍 Pokazuje, że organizacja to nie kaganiec, ale droga do wolności

🧩 Przemawia językiem dzieci i dorosłych, metaforą klocków, ćwiczeniami, obrazami

🖼 Ilustracje wspierają, a nie przytłaczają, są częścią przekazu

👨‍👩‍👦 To książka do wspólnego czytania, dla dzieci i rodziców

To nie podręcznik. To mapa, która pomaga odnaleźć się w codzienności, tej dziecięcej i tej całkiem dorosłej.

Opublikowano

„Murdle Junior. Wyzwania dla dociekliwych”

„Murdle Junior. Wyzwania dla dociekliwych”
autor – Gregory Thomas Karber
tłumaczenie – Paulina Kielan
ilustracje – Andy Smith, Dani Messerschmidt
wydawnictwo – PUBLICAT
wiek 9-12 lat

Zamek. Drzwi zaryglowane. W środku ktoś. Albo coś… Tak zaczyna się ta historia. Ale to tylko początek, bo tu każdy bohater ma swoją ścieżkę i przygodę.

Książkę zdobyłam legalnie od Wydawnictwa Publicat, honorarium poszło na zapas ołówków i podejrzanie dużą lupę.

Jake, Olivia, Julius i Buster-Kot, futrzasty, podejrzanie błyskotliwy, stają przed zadaniem: rozwiązać wszystkie zagadki i wyjść z tego cało. Twoje zadanie? Pomóc im to rozgryźć, zanim będzie za późno… A na koniec zdać egzamin na detektywa.

książkę kupisz tu:

To nie książka. To tajne dossier.

„Murdle Junior” się nie czyta. Ją się analizuje, wykreśla, łączy, notuje. Czterdzieści zagadek, każda kolejna trudniejsza, bardziej zakręcona, bardziej… mroczna? Jak najbardziej. Bo tu nie ma kreskówkowych żartów. Jest napięcie, błysk w oku i obgryzanie ołówka, gdy próbujesz połączyć fakty. Jakbyś wszedł do gry, w której nie wiesz, kto jest pionkiem, a kto graczem. Każda strona to pułapka. Każda odpowiedź to kolejne pytanie.

Nie ma miejsca na banały.

„Murdle Junior” nie głaszcze po głowie. Ono ci ją wyczyści z banałów, przetrzepie skórę, wciągnie cię jak wir do ciemnej piwnicy. A gdy już rozgryziesz jedną zagadkę, okazuje się, że to tylko początek i że ktoś znowu cię wyprzedził. To nie są zagadki do zabawy, to śledztwo. Twarde, konkretne, genialne, takie, co to się śni po nocach.

Nie tylko dla dzieci.

Jeśli patrząc na swoje dziecko, pomyślisz „ej, ja też tak chcę”… to dobrze. Bo są też dwa tomy „Murdle” dla dorosłych. I nie licz na taryfę ulgową. Sama siedziałam nad tą książką z miną podejrzanego, który właśnie odkrył nowy dowód, zgryzłam do końca dwa ołówki i paznokcie prawie do krwi.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🔍 Bo tu się nie czyta – tu się prowadzi śledztwo

🧠 Bo każda zagadka to konkretna praca detektywa

🐾 Bo Buster-Kot to futrzasty geniusz

📖 Bo forma dossier zamiast klasycznej narracji totalnie wciąga

🕵️ Bo dzieci (i dorośli) poczują się jak członkowie elitarnej ekipy detektywów

Witaj w drużynie. Twoje śledztwo właśnie się zaczęło.

Opublikowano

„Marzenia się spełniają. Dziennik wdzięczności na 365 dni”

„Marzenia się spełniają. Dziennik wdzięczności na 365 dni”
autor – opracowanie zbiorowe
wydawnictwo – OLESIEJUK
wiek 7–100 lat (dla wszystkich fanów Kubusia Puchatka)

Zatrzymaj się na chwilę… Co widzisz? Spóźniony autobus, plamę na bluzce, zmęczenie? A może ten jeden moment, gdy ktoś powiedział „dziękuję”?

Dziennik dostałam od Wydawnictwa Olesiejuk, otrzymane honorarium, jak mawia Kubuś, przeznaczam na „coś bardzo miłego”…

„Marzenia się spełniają” to nie kolejny kolorowy dziennik do zapisywania dni. To miejsce, gdzie spotykają się pytania i odpowiedzi. Gdzie uczymy się widzieć świat nie tylko przez pryzmat zadań do odhaczenia, ale przez te trzy krótkie zdania.

dziennik kupisz tu:

Wdzięczność nie krzyczy

Nie puka głośno do drzwi. Jest cicha. Siada obok, kiedy patrzysz w okno. Szepcze, kiedy gładzisz dziecko po włosach. Uczy widzieć, nie tylko to, co jasne i łatwe. Właśnie dlatego ten dziennik ma w sobie coś z medytacji, zatrzymuje, uczy uważności, cicho przypomina, że „najważniejsze rzeczy mieszczą się w prostych zdaniach”.

Trzy rzeczy, za które jesteś dziś wdzięczna.

Trzy rzeczy, których się nauczyłaś. To codzienna praktyka, która nie wymaga wiele, tylko chwili. Ale to z tych chwil składa się całe życie. Kubuś Puchatek, ten miś, który nigdy się nie spieszy, ale zawsze trafia w sedno, towarzyszy ci w tym zapisywaniu. Bo przecież to on najlepiej wie, że „To był bardzo dobry dzień”.

Papier pachnący miodem

Dziennik jest przepiękny. Twarda oprawa, przypominająca plaster miodu, szkicowane ilustracje, cytaty, które przypominają, że życie to nie tylko wielkie sprawy, ale i małe cuda… jak kubek kakao. To wszystko składa się na obraz codzienności, którą warto zatrzymać. Nawet jeśli tylko na tych kilku stronach.

Razem znaczy więcej

I choć powstał z myślą o młodszych czytelnikach, jestem przekonana, że można go prowadzić wspólnie, rodzic i dziecko. Zapisywać razem, śmiać się, rozmawiać. Albo wręczyć go jako prezent na Zajączka, nie tylko ładny, ale naprawdę wartościowy. Bo może właśnie od tych kilku minut z dziennikiem zaczyna się zmiana? Nie całego świata… ale twojego spojrzenia.

Na koniec zostawię ci zadanie. Proste.

Usiądź dziś na chwilę. Pomyśl o trzech rzeczach, które wydarzyły się dziś i za które możesz być wdzięczna. I jeśli możesz, podziel się nimi.

Ja pierwsza:
1. Udało mi się dziś zrobić tak pyszny obiad, że dawno tak nie smakował.
2. Obejrzałam dwa odcinki ulubionego serialu, popijając kawę.
3. Byłam na spacerze, świeciło słońce.

A Ty?

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌼 Bo uczy widzieć świat nie tylko przez pryzmat obowiązków, ale przez wdzięczność.

🍯 Bo towarzyszy ci Kubuś Puchatek, mistrz prostoty i uważności.

📚 Bo dziennik, to nie tylko estetyczne cacko, ale narzędzie prawdziwej zmiany.

👩‍👧 Bo można go prowadzić razem, budując relację i wspólną codzienność.

🌞 Bo każda chwila zapisana z wdzięcznością staje się lepsza.