Opublikowano

„Opowieści Kapibary o przyjaźni”, „Opowieści Kapibary o złości”

„Opowieści Kapibary o przyjaźni”
„Opowieści Kapibary o złości”
autor – Tomasz Minkiewicz
ilustracje – Tomasz Minkiewicz
wydawnictwo – SBM
wiek 5–9 lat

Relacje to nie zawsze bajka z happy endem. Czasem jest fajnie, a czasem bardzo nie. Czasem ktoś nas odrzuca, nie rozumie, znika, a czasem… to my zachowujemy się nie fair i dopiero po czasie umiemy się do tego przyznać.

Książki dostałam od Wydawnictwa SBM, honorarium tradycyjnie rozpłynęło się w codziennym życiu…

Kiedy nagrałam ostatnio rolkę o tym, że relacje potrafią boleć, pomyślałam, jak bardzo chciałabym, żeby dzieci zaczęły to rozumieć trochę wcześniej. Nie po to, żeby je straszyć… tylko żeby było im łatwiej, kiedy coś nie wyjdzie.

I wtedy pojawia się Matylda. Kapibara, która przeprowadza się do nowego miasta z całym pakietem emocji. Jest odrobinka strachu. Jest nadzieja. I ogromna potrzeba, żeby ktoś powiedział: „chodź, usiądź obok mnie”.

I miałam podczas czytania jedną myśl… że właściwie każdy z nas kiedyś był taką Matyldą. Nowe miejsce. Nowi ludzie. I takie ciche pytanie w środku: czy ktoś mnie tu polubi?

książkę kupisz tu:

Przyjaźń nie zawsze uśmiechnięta

Pierwsza część pięknie pokazuje, czym naprawdę jest przyjaźń. Nie zawsze uśmiechnięta… tylko prawdziwa.

Z potknięciami.

Z niedomówieniami.

Z chwilami zazdrości.

Z małymi rozczarowaniami.

Z uczeniem się siebie nawzajem.

To nie jest historia, w której wszystko układa się od razu. To opowieść o tym, że relacje buduje się powoli. I że czasem coś zaboli, zanim zacznie być naprawdę dobrze.

książkę kupisz tu:

Złość jest częścią relacji

W drugiej historii pojawia się złość. I bardzo dobrze, że się pojawia… bo złość jest częścią relacji, choć wielu dorosłych nadal próbuje ją w dzieciach wyciszyć.

Matylda złości się na siebie. Na przyjaciół. Czasem na rodziców. Sprawdza granice i uczy się, że emocje nie są ani dobre, ani złe… są informacją.

To bardzo mądre i bardzo potrzebne. Bo kiedy dziecko zrozumie, że złość nie jest czymś „złym”, tylko sygnałem, łatwiej mu będzie ją oswoić.

Proste. Życiowe. Prawdziwe.

Lubię takie książki. Proste, życiowe, bez udawania mądrości. Takie, które pokazują dziecku, że w relacjach raz jest lekko, a raz trudno. I że jedno i drugie jest po prostu normalne.

Dla dzieci, które są na początku przygody z czytaniem. Starsze przedszkolaki i młodsi szkolniacy odnajdą się tu bez problemu. Tekstu jest akurat tyle, żeby nie zniechęcić, a treść naprawdę wciąga.

Dla mnie to książki na ogromny plus. Czekam na więcej i z całego serca wam polecam.

Ps. Kosztują grosze. Nie macie żadnej wymówki 😉

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię?

✨ pokazuje, że relacje potrafią boleć i że to normalne

✨ uczy, czym naprawdę jest przyjaźń

✨ oswaja złość i tłumaczy, że emocje są naturalną częścią relacji

✨ wspiera dzieci w nowych sytuacjach i zmianach

✨ pomaga zrozumieć, że każdy z nas czasem jest taką Matyldą

To książki, które nie straszą życiem. One po prostu uczą, jak przez nie przechodzić.

Opublikowano

„20 niezwykłych kobiet, które zmieniają świat”

„20 niezwykłych kobiet, które zmieniają świat”
autorka – Rosalba Troiano
tłumaczenie – Anna Wolna
ilustracje – Anita Barghigiani, Alida Massari, Chiara Nasi, Marga Biazzi, Isabella Ceravolo
wydawnictwo – WILGA
wiek 8-14 lat

Lubię podsuwać młodym ludziom książki, które nie udają, że życie jest proste. Takie, po których naprawdę można na chwilę usiąść i pomyśleć. Bo kiedy młody człowiek czyta historie osób, którym się udało, zaczyna widzieć jedną bardzo ważną rzecz. Za sukcesem prawie nigdy nie stoi przypadek, a praca, upór i momenty, w których nie było łatwo.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Wilga, otrzymane honorarium wydam w całości na siebie, a co mi tam…

I właśnie dlatego ta książka ma sens, bo pokazuje prawdziwe kobiety i prawdziwe drogi… z wyborami, błędami i momentami, kiedy najłatwiej byłoby się poddać.

Nie dostajemy tu świata zbudowanego z haseł o sukcesie. Dostajemy drogę. Czasem krętą. Czasem bolesną. Czasem taką, przy której naprawdę można na chwilę usiąść i pomyśleć.

książkę kupisz tu:

To nie są suche biografie

Najmocniejsze jest jednak to, jak te historie zostały opowiedziane. To nie są suche biografie, tu nie dostajemy kilku dat i listy osiągnięć.

Każda z tych kobiet mówi od siebie. Spokojnie. Szczerze. Czasem to bolesna historia, a czasem zapierająca dech w piersiach.

Czytasz i masz wrażenie, że patrzy na ciebie ktoś, kogo znasz i mówi:

„Dałam radę.”

I w tym jednym zdaniu mieści się praca. Upór. Momenty, w których nie było łatwo.

Mądrze, bez obiecywania cudów

Ta książka nie obiecuje, że wszystko jest możliwe. Ona pokazuje coś znacznie mądrzejszego, że warto najpierw poznać swoje mocne strony i umiejętności, bo to one pomagają podejmować dobre decyzje.

Że potrzebna jest wiara w siebie.

Że momenty, w których jest trudno, zdarzają się każdemu z nas.

I że sukces prawie nigdy nie jest przypadkiem.

Zostawić ją gdzieś blisko

To jedna z tych książek, które dobrze jest zostawić dziecku gdzieś blisko. Niech do niej zagląda. Niech czyta po kawałku.

Wiecie, komu bym ją podsunęła? Tym, którzy jeszcze swojej drogi szukają. I tym, którzy już zdążyli pomyśleć, że chyba do niczego się nie nadają. Tym, którzy próbują wszystkiego. Oraz tym, którzy nie robią nic, bo zwyczajnie nie wiedzą, od czego zacząć.

To dobra książka na taki moment w życiu, kiedy człowiek naprawdę zaczyna się nad sobą zastanawiać. Ona może dodać odrobinę odwagi.

Tak na spokojnie. Bez wielkich słów. 🙂

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

✨ pokazuje, że za sukcesem prawie nigdy nie stoi przypadek

✨ opowiada o wyborach, błędach i momentach zwątpienia

✨ mówi o wierze w siebie w sposób szczery i nienachalny

✨ pomaga młodym ludziom zobaczyć swoje mocne strony

✨ zostawia czytelnika z myślą: „Ja też mogę spróbować”…

Opublikowano

„Moje ciało”, „Dinozaury” – książki 3D

„Moje ciało. Książka 3D”
„Dinozaury. Książka 3D”
wydawnictwo – AWM
wiek 6-10 lat

Powiem wam coś… jeśli słyszycie moje „wow”, to wiedzcie, że ja tego słowa nie rozdaję na prawo i lewo. A tu było autentyczne. Takie z uniesioną brwią i natychmiastowym: „chodź, musisz to zobaczyć”.

Książki dostałam od Wydawnictwa AWM, honorarium już dawno wydałam na przyjemności…

książkę kupisz tu:

książkę kupisz tu:

Zaczynamy od ciała

i gwarantuję, że po tej książce pytanie „a gdzie ja mam żołądek?” raczej już nie padnie. Dziecko otwiera, zagląda i ma wszystko poukładane: kości, narządy, całe to nasze wewnętrzne zaplecze. Trójwymiar robi robotę. Nagle to, co było abstrakcją z obrazka, staje się przestrzenne, realne, namacalne.

Do tego okienka z ciekawostkami, które aż proszą się o otwieranie. Konkretna wiedza podana tak, że chłonięcie jej to czysta przyjemność. Bez nadęcia. Bez chaosu. Z pomysłem. A jeśli chodzi o efekt wizualny… ja już chyba nic nie muszę mówić.

Ponad 40 powodów do zachwytu.

Dinozaury już wam niedawno pokazywałam, ale momentalnie skończył się nakład, więc dziś mogę rzec tylko jedno: przed wami ponad 40 gatunków w jednym miejscu. Jedne wielkie jak blok. Inne szybkie. Jeszcze inne zębów miały zdecydowanie za dużo.

Krótkie fakty pomagają szybko połapać się, kto tu rządził miliony lat temu. I dlaczego ten świat wciąż tak działa na dziecięcą wyobraźnię. Tu jest przestrzeń, ruch, możliwość zajrzenia „pod spód”. To nie jest bierne oglądanie. To eksploracja.

„Wow”, które coś znaczy.

To chyba jedna z najkrótszych moich recenzji, bo chyba zachęcać już was więcej nie muszę. To są książki, które dzieci otwierają i… przepadają. A dorośli stoją obok i też robią swoje ciche „wow”.

Więc biegnijcie… i obyście zdążyli.

Bo coś czuję, że nakład rozejdzie się w mgnieniu oka.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

🧠 bo wiedza jest konkretna, uporządkowana i podana w atrakcyjny sposób

🔎 bo okienka z ciekawostkami wciągają bez reszty

🦖 bo ponad 40 dinozaurów w jednym miejscu to marzenie wielu dzieci

Opublikowano

Rob &Ot „Misja kąpiel”, „Chcesz się pobawić?”

„Rob & Ot. Misja kąpiel”
„Rob & Ot. Chcesz się pobawić?”
autor – Jaume Copons
tłumaczenie – Agata Picheta
ilustracje – Liliana Fortuny
wydawnictwo – DEBIT
wiek 5–8 lat

Te książki robią jedną rzecz naprawdę dobrze: uczą dzieci czytać, ale tak, że one nawet nie zauważają, że właśnie się uczą. I to jest ich największa siła.

Książki dostałam od Wydawnictwa Debit, a honorarium tym razem wydam na siebie w całości…

Dwie kolejne części właśnie dołączyły do serii. Teraz są cztery i to naprawdę dobry moment, żeby zacząć od początku… albo od środka, albo od tej, którą dziecko pierwszą złapie z półki. Każda opcja jest dobra i każda działa.

książkę kupisz tu:

książkę kupisz tu:

Roboty, które nic nie wiedzą

Bohaterowie to dwa małe roboty, które nie wiedzą o świecie absolutnie nic. Trafiają do domu Uli i od tej chwili wszystko jest dla nich zagadką: kąpiel, zabawa, zwierzęta, sprzątanie, przyjaźń…
Ula, krok po kroku, tłumaczy im rzeczy oczywiste dla nas, a dzieci mają z tego ogromny ubaw, bo roboty potrafią pomylić mysz z psem, nie wiedzą, do czego służy wanna i są szczerze zdziwione, że klocki… same nie wracają do pudełka.
I właśnie w tym tkwi siła tej serii. To są książki do nauki czytania w takim przebraniu. W postaci zwykłej, śmiesznej historii. Dziecko nie czuje, że musi ćwiczyć, tylko chce wiedzieć, co te roboty znowu wymyślą.

Tekst, który pomaga, a nie przeszkadza

Proste, krótkie zdania.
Duża, czytelna czcionka.
Dużo dialogów, mało tekstu na stronie.
Dziecko nie walczy z literami, tylko czyta, bo fabuła je niesie. To idealne książki na pierwsze samodzielne czytanie. Dla dzieci, które już znają trochę litery i zaczynają składać wyrazy. Spokojnie od 5-go roku życia.

Jest tempo, żarty i fabuła

Nie ma nudy, nie ma dydaktyzmu. Jest tempo, są żarty i jest historia.
Każdą część można czytać osobno. Na początku zawsze jest krótkie wprowadzenie: kto jest kim i o co chodzi. Można wziąć dowolny tom, otworzyć i czytać.
Ale jeśli zapytacie mnie, powiem, że warto zacząć od początku, bo wtedy historia po prostu ciekawiej się toczy.

Sprawdzona w boju

Dwa pierwsze tomy pożyczyłam kiedyś znajomym. Feedback był krótki i konkretny:
„Ula, to jest genialne. Zadziałało.”
I tyle, moi drodzy, w temacie…

Tytuły serii:

1️⃣ Dwa roboty

2️⃣ Wyjątkowy przyjaciel

3️⃣ Misja kąpiel

4️⃣ Chcesz się pobawić?

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię?

🤖 bo uczy czytania przy okazji

📖 bo tekst jest prosty, ale nie głupi

😂 bo dzieci autentycznie się śmieją

⚡ bo fabuła wciąga bardziej niż ćwiczenia

🧠 bo dziecko samo chce czytać dalej

Opublikowano

„Hotel dla uczuć. Zeszyt ćwiczeń”

„Hotel dla uczuć. Zeszyt ćwiczeń”
autorka – Lidia Branković
tłumaczenie – Magda Witkowska
ilustracje – Lidia Branković

„Hotel dla uczuć”
autorka – Lidia Branković
tłumaczenie – Emilia Kiereś
ilustracje – Lidia Branković, adaptacja Adelina Sandecka

„Miejsce dla Cieni”
autorka – Lidia Branković
tłumaczenie – Izabela Wasilewska
ilustracje – Lidia Branković

wydawnictwo – KROPKA
wiek 6-9 lat

Kto nie chciałby być dyrektorem hotelu… ale nie takiego z recepcją, lobby i nudnymi kluczami na breloczku. Tylko takiego, w którym zamiast gości melduje się Złość, Smutek, Wstyd, Radość… W hotelu, w którym nie sprząta się pokoi, tylko myśli. Nie wymienia się ręczników, tylko nadaje nazwy temu, co gniecie w środku. I nagle dziecko dostaje klucze… „To twoje miejsce. Ty tu decydujesz”.

Książki dostałam od Wydawnictwa Kropka, a honorarium zabieram w daleką podróż…

Ten zeszyt ćwiczeń pokazuje dziecięce emocje takimi, jakie są naprawdę. Czasem są zapłakane, czasem wściekłe, czasem ciężkie do uniesienia. Nie każe ich chować ani poprawiać. Nie mówi, że coś jest „nie tak”. Pomaga nazwać i zaprzyjaźnić się z każdą emocją, nawet tą najtrudniejszą.

ten zeszyt kupisz tu:

Rysowanie tego, czego nie da się pokazać palcem

Tu się rysuje to, czego nie da się pokazać palcem. Rozkłada się złość na części i sprawdza, skąd się bierze. Tu buduje się „zestaw ratunkowy” na dni, kiedy w środku jest huragan i nie wiadomo, gdzie jest wyjście. I bardzo naturalnie uczy się empatii oraz wrażliwości.

Nie jak być miłym, tylko jak być prawdziwym

To są ćwiczenia, które nie uczą jak być miłym. One uczą, jak być prawdziwym. Jak zobaczyć to, co w środku, i nie udawać, że tego nie ma. Jak dać emocjom miejsce zamiast je wpychać do walizki bez etykiety.

Dwa skrzydła tego samego hotelu

Dwie pozostałe książki z tej serii są jak dwa skrzydła tego samego hotelu.

Pierwsza to piękna opowieść o mieszkańcach hotelu, pełna metafor, ale i konkretów, które działają niezwykle mocno na wyobraźnię.

Druga mówi o „cieniach”, czyli o lęku, wstydzie i trudnych myślach. Pokazuje, jak je zauważyć i nazwać, zamiast udawać, że ich nie ma.

tę książkę kupisz tu:

tę książkę kupisz tu:

Ćwiczenia do prawdziwego życia

Zeszyt ćwiczeń jest bardzo praktyczny, bo pomaga dziecku przećwiczyć to wszystko na sobie, w rysunkach, zadaniach i prostych ćwiczeniach, które potem łatwiej wykorzystać w prawdziwych sytuacjach. Motyw hotelu, pokoi i walizek jest po prostu genialny, bo dziecko od razu rozumie, o co chodzi i chce w to wejść.

A może to książki także dla dorosłych

W sumie tak się zastanawiam, czy to na pewno są książki tylko dla dzieci.

A może też i dla nas dorosłych.

Z pokojami, których dawno nie otwieraliśmy.

Bardzo jestem ciekawa… czy wiesz, kto dziś zameldował się u ciebie? ♥️

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🗝️ bo oddaje emocje dokładnie takimi, jakie są

🎒 bo uczy nazywania tego, co „gniecie w środku”

🎨 bo pozwala rysować, rozkładać i oswajać trudne uczucia

🏨 bo metafora hotelu jest intuicyjna i wciągająca

Opublikowano

„Powrót Wyrzutków”

„Powrót Wyrzutków”
autorka – Agata Loth-Ignaciuk
ilustracje – Berenika Kołomycka
wydawnictwo – DRUGANOGA
wiek 5-9 lat

Dla mnie segregowanie śmieci to nie jest moda. To nie jest coś, co dobrze wygląda na stories. Bo to opowieść o czymś dużo głębiej. Naprawdę wierzę, że rzeczom można dać drugie życie… i że świat bardzo tego potrzebuje, bo tonie… W plastiku… W ubraniach założonych raz… W przedmiotach, które jeszcze wczoraj były nowe, a dziś już są do wyrzucenia

Książkę dostałam od Wydawnictwa Druganoga, honorarium zabiorę w podróż…

Ta historia opowiedziana jest z perspektywy rzeczy. Każdy rozdział to inny przedmiot, zużyty, zapomniany. Taki, który bardzo chce jeszcze być potrzebny, chce komuś służyć. Obok są dzieci, Tosia i Zyga oraz ich mama. Mama, która patrzy na świat inaczej niż większość z nas. Ona nie widzi „gratów”. Ona widzi możliwość. I to spojrzenie zmienia wszystko.

książkę kupisz tu:

Między wstydem a radością

Jest tu moment, który zostaje na długo. Dzieci idą z mamą, a ona zabiera ze śmietnika stary stolik. One rozglądają się nerwowo, czy ktoś nie patrzy. Jest wstyd. Trochę im głupio. A potem właśnie ten stolik staje się najfajniejszym miejscem na tarasie. Najbardziej lubianym. Ten kontrast między wstydem a radością jest boleśnie prawdziwy. I bardzo ludzki.

Wstyd znamy aż za dobrze

Autorka dotyka czegoś, co wielu z nas zna z własnego życia. Było to szybkie spojrzenie przez ramię. To ciche „czy ktoś widzi.” A zaraz obok ogromna satysfakcja, że nie pozwoliliśmy, żeby coś dobrego zniknęło tylko dlatego, że ktoś inny uznał to za śmieć. I to pytanie, które nie daje spokoju: jak to możliwe, że wstydzimy się ratować rzeczy… a nie wstydzimy się ich wyrzucać?

Piękna wizualnie i mentalnie

To książka piękna wizualnie, ilustracje tworzą naprawdę fantastyczny klimat. Ale jest też piękna mentalnie. Uczy, że takie drobiazgi naprawdę mogą zmienić świat. Jest podzielona na rozdziały w sam raz na jeden wieczór. Zabawna, lekka, a jednocześnie z tym takim drugim dnem i z ciepłem, które roztacza ta rodzina.

Ciepło, które zostaje

„Powrót Wyrzutków” nie moralizuje. Nie zawstydza. Zaprasza do myślenia. Do patrzenia uważniej.

Czy zdarzyło nam się kiedyś przynieść coś do domu ze śmietnika… albo z rzeczy używanych… wyprać, odnowić, naprawić i pomyśleć: „to idealnie do mnie pasuje„?…

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌍 bo mówi wprost: to nie moda, to odpowiedzialność

🪑 bo daje głos rzeczom, które chcą jeszcze być potrzebne

🎨 bo zachwyca ilustracjami i klimatem

❤️ bo zostawia z ciepłem i myślą, która pracuje długo po lekturze

Opublikowano

„Bury i Bary”, „Raz, dwa, psy cztery”

„Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska”
autorka – Aleksandra Struska-Musiał
ilustracje – Marta Rydz-Domańska,
wydawnictwo – BIS
wiek 5-9 lat

„Raz, dwa, psy cztery”
autorka – Agnieszka Elbanowska
ilustracje – Nika Jaworowska-Duchlińska
wydawnictwo – BIS
wiek 6-10 lat

Uprzedzam… jestem kociarą. Taką z tych, co gada do kota jak do człowieka. A jednak… w sercu jest pies. Owczarek niemiecki, który był z nami dwanaście lat. I do dziś, gdy myślę „dom”, gdzieś między kuchnią a kanapą widzę jego ogon. Dlatego gdy trafiły do mnie te dwie książki… o psach i jednym wilku… zrobiło mi się po prostu ciepło w środku.

Książki dostałam od Wydawnictwa BIS. Honorarium oddałam kotom.

Pierwsza historia prowadzi nas dwiema ścieżkami. Jedną biegnie wilk, drugą pies. Ten sam gatunek. Inne życie. Wilcze dziecko dorasta w norze, między rodzeństwem, zapachem ziemi i czujnymi oczami rodziców. Człowiek nie jest tu przyjacielem. Jest zagadką. Czasem zagrożeniem.

Jest piękna scena, gdy rodzice z małą dziewczynką spotykają wilcze szczenię… i nie pozwalają go dotknąć, by nie zostawić zapachu. Tyle w tym szacunku do natury.

Po drugiej stronie lasu rodzi się pies. Trafia do schroniska. Potem do domu. Uczy się kota, miski, zapachów kanapy i ludzkich emocji. Obserwujemy ich obu, od pierwszego oddechu… aż po ten ostatni. Ta książka naprawdę chwyciła mnie za serce.

książkę kupisz tu:

Cztery psy, jeden problem

A jeśli wasze dzieci mają ochotę na książkę pełną psich charakterów, zamieszania i przygód, gorąco polecam drugą historię: „Raz, dwa, psy cztery”.

Cztery psy. Schronisko. I decyzja… że tak dalej być nie musi.

Każdy z nich jest inny. Jeden kocha za bardzo. Drugi chce wolności. Trzeci próbuje zrozumieć, kim właściwie jest. Czwarty tęskni mocno.

Jest tu dużo energii, szalonych pomysłów, zabawnych dialogów, dużo śmiechu i trochę wzruszenia. Ale pod warstwą humoru kryje się coś poważniejszego. Pytanie o to, czy człowiek zawsze wie lepiej. I czy „mieć psa” naprawdę znaczy to samo, co „być dla psa domem”.

książkę kupisz tu:

Las i chodnik spotykają się w tym samym miejscu

Te dwie książki są różne jak dzień i noc. Jedna pachnie lasem. Druga miejskim chodnikiem. Ale spotykają się dokładnie tam, gdzie trzeba, w przekonaniu, że pies to nie jest dodatek do życia. To przyjaciel na całe życie.

Dla dzieci, które kochają psy.

Dla tych, które o nich marzą.

Dla tych, które kiedyś będą miały swojego przyjaciela na czterech łapach.

I trochę dla takich jak ja… kociar.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

🐾 bo uczą, że dom to coś więcej niż miska i kanapa

🐾 bo pod humorem i przygodą kryje się mądra, czuła refleksja

🐾 bo zostają w sercu na długo po przeczytaniu

Opublikowano

„Szkolnik Superdziewczyny. Zaplanuj, zrealizuj, zrelaksuj się.”

Szkolnik Superdziewczyny. Zaplanuj, zrealizuj, zrelaksuj się.
autorka – Agnieszka Mielech
ilustracje – Agnieszka Mielech, Magdalena Babińska
wydawnictwo – CHASING RAINBOW BOOKS
wiek 7–14 lat

Pamiętam, że rok temu, kiedy pierwszy raz wzięłam do rąk „Szkolnik”, miałam wrażenie, że ktoś wymyślił go specjalnie dla mnie… tylko jakieś ładnych parę lat za późno 😉. I dziś mam ogromną przyjemność po raz kolejny patronować temu wyjątkowemu zeszytowi, nowej wersji „Szkolnika”, który jest czymś więcej niż kalendarzem.

Szkolnik otrzymałam od autorki, a honorarium za tę recenzję przeznaczę na spełnienie pewnego cichego marzenia.

Na początku pełna personalizacja: imię, pseudonim, wzrost, znak zodiaku, ulubiony sport, odcisk palca… i wiele innych szczegółów. To sprawia, że dziecko od razu czuje, że to jest jego własna, wyjątkowa przestrzeń. Potem plan roczny, lista najważniejszych wydarzeń, cele, marzenia i oczywiście miejsce na zapisywanie tego, co zadane i na kiedy.

książkę kupisz tu:

Inspiracje i odwaga

Ale „Szkolnik” to też inspiracje, jak ta lista wyjątkowych kobiet, które pokazują, że można iść przez życie z odwagą i pasją. To świetne narzędzie dla dzieci w wieku 7–14 lat i tych już zorganizowanych i tych, które dopiero próbują swoich sił w planowaniu.

Radość z planowania

Patrząc na niego, mam ochotę znowu usiąść przy biurku, otworzyć pierwszą stronę i zacząć zapisywać wszystko, co ważne. Bo taki zeszyt naprawdę potrafi obudzić w dziecku radość z tworzenia, planowania… i bycia trochę bardziej dorosłym.

Dlaczego warto sięgnąć po Szkolnik?

✨ bo to połączenie planera, pamiętnika i miejsca na złote myśli

📖 bo daje dziecku poczucie, że to jego własna, wyjątkowa przestrzeń

🌸 bo inspiruje listą wyjątkowych kobiet, które żyją z pasją

🎁 bo to idealny prezent na rozpoczęcie roku szkolnego

Opublikowano

„Atlas świata przyszłości”

„Atlas świata przyszłości”
autor – Enrico Passoni
tłumaczenie – Anna Gogolin
ilustracje – Tommaso Vidus Rosin
wydawnictwo – JEDNOŚĆ
wiek 6–10 lat

Są książki, które się czyta. Są takie, które się ogląda. I są takie, które się… przeżywa. Atlas świata przyszłości” to dokładnie ten trzeci przypadek. Od pierwszej strony mamy wrażenie, że nie trzymamy w rękach książki, tylko bilet w jedną stronę do roku 2050. To podróż bez paszportu, ale za to z otwartą buzią i szeroko otwartymi oczami.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Jedność, honorarium idzie na wakacje oczywiście

To wehikuł czasu napędzany dziecięcą wyobraźnią, futurystycznymi pomysłami i ilustracjami, od których trudno się oderwać. Wielki format, kolorowe rozkładówki, masa detali. Można tu spędzić godziny i ciągle odkrywać coś nowego. Serio, zawrót głowy od zachwytu.

książkę kupisz tu:

Ciekawość na pełnych obrotach

A co dokładnie odkrywamy? Wszystko, co może rozpalić dziecięcą ciekawość. Jak będą wyglądać samochody, pociągi, samoloty. Czy będą lewitować, a może wozić nas autonomicznie, gdy my będziemy drzemać? Jakie zawody będą wtedy na topie? Prawie wszystkie kręcą się wokół ekologii: inżynierowie zielonych miast, ratownicy zwierząt, projektanci biodegradowalnych ubrań, architekci samowystarczalnych domów…

Technologia w służbie planecie

Przyszłość to technologia w służbie planecie. I to jest piękne. Miasta z drzewami na dachach, windami na zewnątrz i przejściami dla pieszych? Proszę bardzo. A jedzenie? Inteligentna lodówka, drukarka 3D z której wyskakują gotowe dania. Chipsy z meduzy, owady pełne białka, mięso? Raczej roślinne zamienniki.

Moda i kosmos

Moda? Kapelusze modelujące się same, ubrania dopasowujące się do pogody i nastroju, automatyczne sznurówki. Garderoba myśli szybciej niż my. Czas wolny? Kosmiczne podróże.

Science fun, nie fiction

To nie science fiction, to science fun. Autorzy łączą naukowe przewidywania z odrobiną fantazji, podane w lekki, pełen humoru sposób. Nie ma suchych faktów, jest życie. Przyszłe, ale całkiem realne. I powiem wam, że wcale nie jest takie złe. Ja w to wchodzę.

Do oglądania, czytania i przeżywania… raz po raz

Kto ma w domu młodego odkrywcę, fana technologii albo po prostu dziecko, które lubi wiedzieć więcej, niech szykuje miejsce na półce. Tylko ostrzegam… to nie będzie książka, którą się przeczyta i odłoży. To będzie książka, do której się wraca. Raz po raz. U mnie totalny, absolutny zachwyt.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌈 Bo daje dzieciom wiarę w mądrą, piękną przyszłość

🧠 Bo uczy przez zachwyt i zabawę

👀 Bo nie da się jej otworzyć „na chwilę”, wciąga na dobre

🌱 Bo pokazuje technologię, która troszczy się o planetę

📖 Bo to książka, która się nie kończy, można ją przeżywać w kółko

Opublikowano

„Unicornia. Magiczne wyzwanie”

„Unicornia. Magiczne wyzwanie”
autorka – Ana Punset
tłumaczenie – Katarzyna Górska
ilustracje – Diana Vicedo
wydawnictwo – TO-TAMTO
wiek 6–9 lat

Wierzycie w przesądy? Czarny kot, drabina, słup dzielący chodnik? Ja na przykład nigdy nie przejdę pod słupem, który dzieli chodnik. NIGDY. Rodzina się ze mnie śmieje, ale ja naprawdę czuję wtedy, że coś pójdzie nie tak. I nic na to nie poradzę. Aż do dziś… koniec z tym. Bo przesądy mają w sobie coś z magii. Takiej, co wchodzi pod skórę i zostaje, nawet jeśli już jesteśmy dorośli i udajemy, że przecież to tylko zabobony.

Książkę dostałam od Wydawnictwa To-tamto, honorarium oddałam jednorożcom, niech rozsieją trochę magii i rozwieją przesądy…

Właśnie o tym, między brokatem, tęczą i odrobiną czarów, opowiada trzecia część serii „Unicornia. I bardzo się cieszę, że się ukazała, bo wiem, jak mocno ten świat potrafi wciągnąć i dzieci, i dorosłych. Sama też czekałam trochę jak dziecko, które nadal marzy o własnym jednorożcu. Bo ja… nadal marzę. W „Magicznym wyzwaniu” Klaudia, Sara i Paula, trzy odważne, wrażliwe dziewczynki dowiadują się, że w Unicornowej Krainie urodził się czarny jednorożec. A razem z nim pojawia się przesąd, że przynosi pecha, bo gdzieś, kiedyś, był taki jednorożec, rozumiecie…? I choć wydaje się to tylko bajką, trudno zmienić ludzkie myślenie.

książkę kupisz tu:
(linki są do „Nauka latania”, coś się zepsuło :-), ale po wejściu już sami z łatwością odnajdziecie najnowsza i wszystkie inne części)

Kolor nie decyduje o tym, kim jesteśmy

Dziewczynki nie godzą się na to. Postanawiają znaleźć dla czarnego jednorożca dom, ale też, i to jest najpiękniejsze, pokazują wszystkim, że nie kolor decyduje o tym, kim jesteśmy. I że czasem to, co wydaje się inne czy pechowe, jest po prostu niezrozumiane. To książka o stereotypach. Tych, które przenosimy z pokolenia na pokolenie, nawet jeśli już dawno przestały mieć sens.

Brokat, tęcza i serce

To książka, która wciąż lśni kolorami i magią, ale między wierszami przemyca coś ważnego. Że prawdziwa siła tkwi w sercu. Że przyjaźń potrafi zmieniać świat. I że nawet dzieci mogą obalić największy przesąd, jeśli tylko będą razem.

Świat, do którego chce się wracać

Bardzo lubię tę serię za lekkość, wyobraźnię, humor, ale też za to, że mówi o ważnych sprawach w sposób prosty i ciepły. Jeśli nie znacie jeszcze wcześniejszych tomów „Nauka latania i „Magiczne urodziny koniecznie po nie sięgnijcie.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🦄 Bo jeśli kiedyś baliście się czarnego kota, zrozumiecie czarnego jednorożca.

🌈 Bo pokazuje, jak łatwo wpaść w pułapkę przesądów i jak się z niej wyrwać.

👭 Bo siła przyjaźni naprawdę może zmienić świat.

✨ Bo jest pełna brokatu, tęczy i ważnych myśli.