Opublikowano

„Jutro będę dzielny”

„Jutro będę dzielny”
autorka – Sabine Bohlmann
tłumaczenie – Małgorzata Słabicka-Turpeinen
ilustracje – Emilia Dziubak
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek: 3–6 lat

Najtrudniej na świecie jest patrzeć, jak twoje dziecko zostaje w tyle… kiedy cały świat krzyczy, że powinno już biec. Kiedy zaczynasz liczyć nie miesiące i nie etapy rozwoju, tylko spojrzenia innych ludzi. Te oceniające. Pytające: „a czemu jeszcze nie?”. I gdzieś pomiędzy jednym a drugim pytaniem pojawia się strach, o którym rodzice rzadko mówią na głos.

Recenzja powstała przy płatnej współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia

To historia o małym ptaku, który przychodzi na świat chwilę po innych. O rodzicach, którzy od początku wiedzą, że nie wszystkie dzieci startują z tej samej linii. I że gotowości nie da się przyspieszyć strachem. Że nie da się jej wyprosić, wymusić ani przyspieszyć dobrymi radami.

książkę kupisz tu:

Dobre rady, które ranią

Oczywiście zawsze znajdzie się „wujek i ciocia dobra rada”. A rady mają ostre jak dzioby: że za wolno, że już powinien, że coś jest nie tak. Świat mówi głośno. Naciska. Porównuje. A mama wciąż spokojnie odpowiada, że jest dokładnie tak, jak trzeba.

Małe pisklę i wielka presja

Małe pisklę przygląda się światu i czuje tę presję. Widzi innych. Słyszy oczekiwania. I obiecuje, że jutro będzie dzielne. Że jutro spróbuje. Że jutro nadrobi. I wtedy mama mówi coś, co czasem naprawdę warto zapisać na ścianie w kuchni:

„Dla mnie nie musisz być dzielny, możesz być dzielny tylko wtedy, gdy sam tego chcesz”.

Dla tych, którzy potrzebują chwili dłużej

To książka dla dzieci, które nie zawsze są pierwsze w parze. Dla tych, które potrzebują chwili dłużej. I dla rodziców, którzy nocą wpisują w telefonie pytania zaczynające się od „czy to normalne…”. Dla tych wszystkich, którzy uczą się ufać tempu swojego dziecka, mimo że świat ciągle przyspiesza.

Cisza, spokój i ilustracje, które niosą emocje

Ilustracje są przepiękne. Jeśli znacie książki Emilii Dziubak, to w zasadzie żadne słowa nie są tu potrzebne. Jest w nich spokój, czułość i zgoda na to, że każdy ma swój czas. W tej serii są jeszcze dwie inne książki: „Mamusiu, jak wielki jest świat” oraz „Tatusiu, czy 10 to dużo”, równie wspierające, spokojne, idealne na wieczór.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🐣 bo mówi wprost o strachu, który rodzice noszą w sobie

💛 bo pokazuje, że „później” nie znaczy „źle”

🕊️ bo przypomina, że odwagi nie da się wymusić

🎨 bo ilustracje Emilii Dziubak idealnie uzupełniają tę opowieść

📖 bo to książka, która nie pogania

To jedna z tych historii, które nie każą być dzielnym na pokaz.

Pozwalają być gotowym wtedy, kiedy naprawdę się jest.

Opublikowano

„Cringe Club”

„Cringe Club”
autorka – Emily-Jane Clark
tłumaczenie – Kaja Makowska
ilustracje – Wotto
wydwnictwo – JAGUAR
wiek 10-14 lat

Ta książka wygląda jak fragment czyjejś prywatnej korespondencji… do której zaglądamy po cichu. Trochę tak, jakbyśmy dorwali się do cudzego telefonu i czytali z wypiekami na twarzy. I dokładnie takie jest to czytanie, szybkie, emocjonalne, bardzo osobiste. Jakby ktoś zostawił otwarty czat, a my weszli do środka na palcach.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Jaguar, honorarium tym razem wydam na przyjemności…

Jest nowa szkoła po rozwodzie rodziców. Jest tęsknota za starym światem. Są momenty typu „chcę pod koc i nie wychodzę”. Są niezręczne sytuacje, które najpierw bolą… a dopiero potem śmieszą. Kennedy przeżywa dokładnie to, co przeżywa wielu młodych ludzi, gdy nagle tracą grunt pod nogami i muszą zbudować wszystko od nowa.

książkę kupisz tu:

Cringe Club, prywatna kapsuła bezpieczeństwa

Kennedy zakłada grupowy czat i nazywa go „Cringe Club”. To jej prywatna kapsuła bezpieczeństwa. Namiastka dawnego życia. Nitka, która wciąż łączy ją z dwójką najlepszych przyjaciół z poprzedniego miasta, kiedy wszystko inne się rozsypało.

Na tym czacie jest wszystko: głupie żarty, ale i wsparcie o 23:47. Wiadomości pisane ze łzami w oczach, kiedy naprawdę jest ciężko. Bez udawania, że jest okej, gdy nie jest.

Prawdziwa, bo niewymuszona

Bardzo mi się podoba, że ta książka nie próbuje być „młodzieżowa na siłę”. Ona po prostu taka jest. Ma mnóstwo luzu, młodzieżowego slangu i dzięki temu jest bardzo prawdziwa. Działa, bo dzieciaki widzą tu siebie, swoje wpadki, swoje strachy, swoje myśli, o których nie zawsze chcą mówić na głos.

Dlaczego to ma sens

Jeśli ktoś zapyta: „po co dziecku książka, która wygląda jak zapis rozmów z telefonu?”, odpowiedź jest prosta. Bo to forma, którą dzieci znają i lubią. Krótkie wiadomości, emotki, urwane zdania, szybkie riposty to dokładnie świat, w którym dziś funkcjonują. Dzięki temu łatwiej po tę książkę sięgają i naprawdę chcą czytać. A zamiast bezmyślnego przewijania dostają historię, emocje i relacje.

Gdy w szkole nie zawsze jest różowo

To świetne wsparcie na momenty, gdy w szkole nie zawsze jest kolorowo. Genialna dla tych, którzy szukają swojej paczki. I dla tych, którzy utknęli w ekranie. Bo to świetna alternatywa, żeby zamienić pożeracz czasu na papier. Podobne emocje, podobny format, a jednak zupełnie inny ciężar gatunkowy.

Cringe jako część dorastania

I wreszcie dla tych, którzy uczą się, że „cringe” to nie wstyd. To po prostu część dorastania.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

✨ bo wygląda jak czat, a niesie prawdziwe emocje

📱 bo mówi językiem dzieci, bez protekcjonalnego tłumaczenia im świata

🧠 bo oswaja wpadki, lęki i niezręczność

📖 bo zamiast pustego scrollowania daje historię, która zostaje na długo

Opublikowano

„To nie fair”

„To nie fair”
autorka – Nina Bylicka-Karczewska
ilustracje – Sylwia Malon-Niezgoda
wydawnictwo – SIEDMIORÓG
wiek 9-13 lat

Dziś podglądamy rodzinę przez dziurkę od klucza. Taką z sąsiedztwa… mama, tata, młodsza siostra i on. Jedenastolatek. Funkcjonuje po swojemu. Dosłowny. Niezbyt domyślny, ale często z trafną ripostą. I to właśnie jego perspektywa prowadzi nas przez tę historię. Bliską, codzienną i bardzo prawdziwą.

Książkę otrzymałam w ramach współpracy… z przyjemnością wydam na siebie ;))

To opowieść bliskościowa, ale bez lukru. Rodzina ma swoje ksywki, bo każdy ma swoje dziwactwa. Plan bywa planem tylko do pierwszej niespodzianki. A „największa z nich” wprowadza się do pokoju głównego bohatera. Dziadek. Bez ckliwego „od dziś jesteśmy nierozłączni”, raczej z nieporozumieniami i z tym, że dorośli też się uczą… czasem wolniej niż dzieci.

książkę kupisz tu:

Świat widziany oczami Wnerwiusza

Świat widzimy oczami głównego bohatera Wnerwiusza (ciekawa ksywka;)). W relacjach. W szkole. W próbach zrozumienia, co znaczą czyjeś gesty i żarty. On nie czyta emocji między wierszami. Nie zgaduje. Bierze słowa serio. I właśnie dlatego bywa mu trudniej. Ta książka robi coś bardzo cennego… daje takim dzieciom towarzysza, ale też oswaja innych z tym, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami.
Jest dużo śmiechu i wzruszenia. Jest dojrzewanie, poszukiwanie przyjaźni i poczucie, że bycie sobą nie zawsze jest wygodne… ale bywa prawdziwą siłą. Ta historia oddycha codziennością i nie próbuję jej poprawiać ani wygładzać.

O czym to właściwie jest?

O zwyczajnym życiu rodziny, która czeka na ferie, śmieje się, kłóci i nagle musi zrobić miejsce dla dziadka na czas remontu i dlatego, że starość też potrzebuje wsparcia. Między wnukiem a dziadkiem pojawia się wszystko naraz, opór, ale też rozmowy, wsparcie, wspólne robienie makiety i oswajanie siebie nawzajem.

Historia, która niczego nie nazywa wprost

To książka dla dziewczyn i chłopaków. Dla dzieci, które nie czytają emocji w lot i często czują się obok. Nigdzie nie padają konkretne słowa, nikt niczego nie nazywa wprost, ale tę historię czytam właśnie tak. Jako opowieść, w której dzieci ze spektrum mogą znaleźć kogoś swojego. I może stać się on przyjacielem.

Poznajcie tatę Zasadeusza, mamę Cierpliwkę, siostrę Nieferkę, dziadka Poradeusza i oczywiście Wnerwiusza, którego polubiłam od pierwszej strony.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

✨ bo pokazuje świat widziany dosłownie, serio i uczciwie
✨ bo jest o rodzinie, która śmieje się, kłóci i uczy się siebie
✨ bo bycie sobą okazuje się tu prawdziwą siłą

Opublikowano

„Empatia. Ćwiczenia dla dzieci”

„Empatia. Ćwiczenia dla dzieci. 30 zabaw które pomagają zrozumieć emocje oraz uczą empatii i życzliwości”
autorka – Nicole Tolentino
tłumaczenie – Marzenna Rączkowska
ilustratorka – Denise Holmes
wydawnictwo – TO TAMTO
wiek 3–5 lat

Czasem my, dorośli, chcemy, żeby dzieci były „empatyczne” i już. Żeby przepraszały, współczuły, rozumiały. Ale empatia nie jest przyciskiem do włączenia. To proces. Proces, który zaczyna się od początku, od rozpoznawania siebie. Najpierw czuję złość, smutek, radość. Dopiero później odkrywam, że inni czują podobnie.

Książkę dostałam od Wydawnictwa To tamto, honorarium przeznaczę na więcej książek… bądź na nową półkę na książki… to się jeszcze okaże…

To droga, która prowadzi przez rozpoznawanie mowy ciała, mimiki twarzy, gestów. Jeszcze później próbuję stanąć w butach drugiej osoby, a na końcu decyduję, że chcę pomóc. I dopiero wtedy rodzi się prawdziwa empatia. Bez pośpiechu, z dopasowaniem do wieku i poziomu rozwoju dziecka.

książkę kupisz tu:

30 prostych zabaw

W książce znajdziemy 30 prostych, ale naprawdę dobrze przemyślanych zabaw i aktywności. I to, co zachwyca, autorka nie zostawia nas samych. Mówi wprost ile czasu to zajmie, ile przygotowań trzeba, jaki bałagan nas czeka i jak można to zmodyfikować pod wiek czy temperament dziecka. To ogromny plus, bo sami wiemy, jak często świetne pomysły rozbijają się o prozaiczne „kiedy ja mam to ogarnąć?”.

Nauka bez przymusu

Bardzo podoba mi się też podejście autorki, by nie zmuszać dzieci do przepraszania. Puste „przepraszam” niczego nie uczy, a wręcz tworzy dysonans i nieufność do rodzica. Empatia nie rodzi się z nakazu, tylko z doświadczenia. A najlepszym początkiem jest nauka rozpoznawania własnych emocji.

Codzienność i zabawa

Ćwiczenia prowadzą dziecko krok po kroku. To nie są wielkie teorie, to praktyka, którą naprawdę można wpleść w codzienność. Proste zabawy dające dużo radości, a jednocześnie prawdziwą lekcję uważności na siebie i innych. A może to doskonały pomysł na początek roku w przedszkolu, by sprezentować grupie waszego dziecka tę wyjątkową książkę?

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌱 Bo empatii nie da się wymusić, można jej się nauczyć krok po kroku.

🎲 Bo 30 zabaw to konkret, który łatwo wprowadzić w życie.

👩‍👧‍👦 Bo sprawdzi się i w domu i w przedszkolu.

📖 Bo autorka myśli o rodzicach, podaje czas, przygotowanie i modyfikacje.

💡 Bo to nauka przez doświadczenie i zabawę, a nie pusty nakaz.

Opublikowano

„Szkoła i ja. Uczymy się wszystkimi zmysłami”

„Szkoła i ja. Uczymy się wszystkimi zmysłami”
autorka – Agnieszka Łubkowska
ilustracje – Paulina Radziejewska
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek – dzieci rozpoczynające szkołę

Pierwsza klasa… samo to słowo potrafi ścisnąć serce rodzica. Radość miesza się ze strachem, duma z niepewnością. Widzisz swoje dziecko z plecakiem większym niż ono samo i myślisz… czy da sobie radę? Czy się odnajdzie?

Wpis powstał przy współpracy płatnej z wydawnictwem Nasza Księgarnia

To właśnie dla waszych dzieci, drodzy rodzice, powstała seria „Szkoła i ja”. Książki, które wspierają w tym wielkim, szkolnym starcie. Dodają odwagi, podpowiadają, oswajają i pokazują, że ten wielki krok w szkolny świat naprawdę może pójść jak po maśle.

książkę kupisz tu:

Uczymy się oczami, uszami i nosem

A najnowsza część „Uczymy się wszystkimi zmysłami” to prawdziwa perełka. Bo przecież świat odbieramy oczami, uszami, nosem, dotykiem… i szkołę też! Lena, która uwielbia czytać i odkrywać świat, oraz Bartek, fan piłki i rysunku, oprowadzą was po szkolnych korytarzach trochę inaczej niż zwykle. Pokażą, że wzrok nie służy tylko do czytania z tablicy, ale też do zapamiętywania obrazów i porządkowania wiedzy w głowie. Że słuch to nie tylko cisza podczas lekcji, ale też magia opowieści, rytm języka i moc muzyki, która potrafi otworzyć drzwi do nauki nowych słów i melodii obcych języków. A zapachy? Kto by pomyślał, że pomagają rozjaśnić umysł, wywołać wspomnienia i ułatwić skupienie.

Dotyk i ruch, sprzymierzeńcy w nauce

Dotyk, tak często lekceważony, w rzeczywistości buduje koncentrację i pomaga zapamiętywać. No i ruch, najważniejszy sprzymierzeniec każdego ucznia. Bo kiedy ciało się porusza, umysł naprawdę żyje, a nauka płynie naturalniej.

Testy na końcu i praktyczne wskazówki

Na końcu książki czeka jeszcze coś wyjątkowego, testy, które pomogą sprawdzić, czy twoje dziecko jest wzrokowcem, słuchowcem, kinestetykiem… a może wysokowrażliwcem. To piękna książka, która pokazuje, że uczymy się naprawdę wszystkimi zmysłami i że te wskazówki można wykorzystać nie tylko w szkole, ale i w codziennym życiu.

Cała seria „Szkoła i ja”

Ale to nie wszystko. W serii znajdziecie też „Idziemy do pierwszej klasy” (Ewy Borowskiej), „Budujemy poczucie własnej wartości”, „Ćwiczyć koncentrację” i „Uczymy się planować”. To tytuły, które krok po kroku wspierają dzieci w nauce, a rodzicom dają poczucie, że nie są w tym doświadczeniu sami.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

👀 pokazuje, że wzrok to nie tylko litery na tablicy, ale też obrazy i pamięć

👂 odkrywa moc słuchu, rytmu i muzyki w nauce

👃 przypomina, że zapachy i dotyk pomagają się skupić i zapamiętać

🏃‍♂️ podkreśla rolę ruchu, bo kiedy ciało się porusza, umysł działa najlepiej

📖 zawiera testy, które pomogą lepiej poznać styl uczenia się dziecka

Opublikowano

„Bibi i Bąbel na tropie Zmorka”

Seria „Bibi i Bąbel na tropie Zmorka”
autorka – Agata Komosa-Styczeń
ilustracje – Kasia Kołodziej
wydawnictwo – DWUKROPEK
wiek 4-7 lat

Bardzo się cieszę, że mogę wam w końcu pokazać tę serię. Serię, która przyda się każdemu przedszkolakowi i… każdemu rodzicowi przedszkolaka. Bo dzieci w tym wieku mają odwagę, ciekawość, ale i wątpliwości. Pierwsza wizyta u dentysty, ktoś nowy w przedszkolu, szczepienie, nocne strachy, kąpiel w basenie, wakacje w górach, to wszystko ważne wydarzenia. I właśnie o nich opowiadają książki z tej serii.

Książki otrzymałam od wydawnictwa Dwukropek, a honorarium przeznaczyłam na tropienie własnych Zmorków… i zamianę ich w śmiech.

„Bibi i Bąbel na tropie Zmorka” to opowieści o dwójce rodzeństwa, które przeżywa dokładnie to, co wasze dzieci. A czasem, gdy robi się niepewnie, w brzuchu coś ściska, a głosik w głowie zaczyna szeptać „a co jeśli…?”, pojawia się Zmorek. Mały potworek. Symbol dziecięcego strachu. Ale zamiast go przeganiać, Bibi i Bąbel uczą się rozumieć swoje emocje. Bo Zmorek nie jest wrogiem, on tylko przypomina, że coś jest dla nas nowe, trudne, nieznane.

książkę kupisz tu:

książkę kupisz tu:

Każda książka to konkretna sytuacja i konkretne wsparcie

W lipcu pojawiły się dwie nowe części.

U dentysty” to książka, która bez lukru pokazuje, jak wygląda taka wizyta. Mówi całą prawdę, ale w sposób, który nie straszy, tylko zaciekawia i pomaga dziecku oswoić sytuację.

Nowa koleżanka” to historia o tym, że w przedszkolu pojawia się ktoś, kto nie jest miły. Śmieje się, pokazuje palcem, przykleja łatki. To bardzo ważna opowieść o rozmowie, wsparciu i o tym, że warto mówić dorosłym, kiedy coś nas boli.

Zmorek ukryty na każdej rozkładówce

Każda książka zawiera komentarz psychologa i grę dla dzieci. A do tego na każdej rozkładówce można szukać Zmorka. I właśnie to sprawia, że dzieci chcą wracać do tych historii, bo to nie tylko książki do czytania, ale i do przeżywania.

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię?

💬 To pozytywne, mądre książki, które pomagają dzieciom zrozumieć siebie i otaczający je świat

🧸 To wsparcie dla was, rodziców w codziennych sytuacjach, które bywają trudne, ale dzięki tej serii stają się zrozumiałe i… przez to mniej straszne

😂 To seria trochę do pośmiania się, a też do przemyśleń

🧠 Pomaga dzieciom przechodzić przez nowe sytuacje i nazywać to, co czują

🎨 Świetne ilustracje, duży format, bardzo przystępny język

❤️ Dla mnie to 10/10

Opublikowano

„Twoje ciało to skarb!”

„Twoje ciało to skarb!”
autorka – Cécile de Williencourt
tłumaczenie – Natalia Zmaczyńska
ilustracje – Amélie Garcin
infografiki – Laurent Stefano
wydawnictwo – ESPRIT KIDS
wiek 9–12 lat

Nie wiadomo, kiedy to się zaczyna. Twoja mała córeczka siedzi po turecku na dywanie i ogląda bajkę… a tydzień później mówi, że koleżanka z klasy ma już stanik. Albo że wstydzi się przebrać na WF-ie. Albo że coś z nią nie tak, bo ostatnio jest ciągle zła, smutna albo nie wie jaka…

Książkę dostałam od Wydawnictwa Esprit Kids, honorarium w całości wydam w Norwegii ;))

Dojrzewanie nie przychodzi z kartką w kalendarzu. Nie mówi: „To dziś”. Po prostu wchodzi… czasem cicho, czasem z hukiem. I wtedy dobrze mieć coś, co uspokaja. Nie tylko mówi „tak będzie”… ale mówi: „tak może być, to normalne, ja też tak miałam”.

książkę kupisz tu:

Prosto i ciepło o dojrzewaniu

„Twoje ciało to skarb” to książka, którą sama chciałabyś przeczytać mając 9, 10, 11 lat. Bo nikt tu nie udaje, że wszystko jest super łatwe i różowe. Ale też nikt nie straszy. Autorka mówi prosto, ciepło, bez napinania się. O cyklu, o zmianach w ciele, o emocjach, które czasem rozsadzają od środka. O tym, że chłopcy dojrzewają inaczej. Że miłość się pojawia. Że czasem jest tęsknota za dotykiem, ale nie każdy dotyk jest w porządku. I że o pewnych sprawach trzeba mówić. Głośno. I zaufanym ludziom.

Tu nie chodzi o bycie idealną nastolatką

To książka, która nie uczy dziewczynek być idealnymi nastolatkami. Uczy być sobą. Słuchać swojego ciała. Pytać. Odpoczywać. Zaufać sobie. Nie ma tu wielkich dramatów. Jest łagodność i normalność. A to w tym wieku może być prawdziwym ratunkiem.

Dla tych, które jeszcze tylko czują, że coś się zbliża…

To poradnik dla dziewczynek, które już zaczęły dojrzewać. I dla tych, które jeszcze tylko czują, że coś się zbliża… ale nie wiedzą co.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌸 Bo nie mówi „musisz”, tylko „możesz” i to jest ogromna różnica

🩷 Bo dojrzewanie przestaje być czymś strasznym, a staje się częścią drogi

📖 Bo to książka, którą naprawdę chciałabyś mieć pod ręką, gdy miałaś 11 lat

🌈 Bo uczy słuchać siebie, nie tylko ciała, ale i emocji

Opublikowano

„Uczucia Gucia” i „Przygody Gucia”

„Uczucia Gucia” i „Przygody Gucia”
autorka – Aurélie Chien Chow Chine
ilustracje – Aurélie Chien Chow Chine
tłumaczenie – Bożena Sęk
wydawnictwo – DEBIT
wiek 3–6 lat

Nie wiem, jak to się stało, że wcześniej nie znałam tej serii. Serio, czuję się, jakbym właśnie odkryła Amerykę. Tylko że zamiast Kolumba, przewodnikiem po tym nowym świecie został mały, puchaty jednorożec Gucio.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Debit, honorarium wpada do skarbonki „wakacje”.

Przed wami dwie świetne serie. Jedna pomaga dzieciom ogarnąć emocje, a druga uczy, jak dogadać się z innymi. To dwa uzupełniające się światy, splecione jak dziecięce emocje z dziecięcymi przygodami.

książki kupisz tu:

„Przygody Gucia”, codzienność, która staje się rozmową

To opowieści o codziennych sytuacjach, które dzieją się w przedszkolu, na placu zabaw, w domu.

To właśnie tu Gucio:

– uczy się przegrywać

– uczy się dzielić

– odkrywa, że ma własne zdanie

– próbuje zrozumieć, czym jest przyjaźń

Historie są krótkie, ale mocne. Dziecko momentalnie się z nimi identyfikuje, bo Gucio przeżywa dokładnie to, co ono. Nie ma tu dorosłego tonu ani moralizowania, tylko sytuacje z życia, które stają się punktem wyjścia do rozmowy.

„Uczucia Gucia”, kiedy kolor mówi, co czujesz

Druga to ogromna, rozbudowana seria o emocjach i uczuciach. Każda książka dotyczy innej emocji. Złość, wstyd, strach, radość, nieśmiałość, wiara w siebie

Na początku zawsze ten sam rytuał:

„Dziś Gucio jest [uczucie]” i kolor zmienia się razem z emocją.

Potem proste historie, które pomagają dziecku zrozumieć, jak czuje się Gucio. Ale tu jest coś jeszcze. Coś, co robi ogromną różnicę. Na końcu każdej książki znajdziesz ćwiczenia, które pomagają dziecku poradzić sobie z emocją. To nie są puste historie. To narzędzie. Do rozmowy, do refleksji, do budowania odporności emocjonalnej.

Co zyskuje dziecko? A co rodzic?

Dziecko zyskuje:

– język, by nazwać to, co czuje

– odwagę, by o tym mówić

– bezpieczną przestrzeń, by się z tym oswoić

– i to poczucie, że to, co czuję, nie jest dziwne. Że nie jestem sam.

Rodzic?

Rodzic dostaje książkę, która nie tylko tłumaczy, ale buduje most. Pomiędzy światem małego człowieka a światem dorosłego, który czasem zapomina, jak to było.

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię?

🦄 Bo jeśli twoje dziecko jest w wieku przedszkolnym, ta seria to skarb.

📚 Bo pozwala nazwać to, co trudne i znaleźć drogę do tego, co dobre.

Bo dla mnie ta seria to Must Have dla przedszkolaka.

📖 „Uczucia Gucia” – 18 książek

📖 „Przygody Gucia” – 8 książek

Opublikowano

„Wielka podróż Słonika”

„Wielka podróż Słonika”
autorka – Barbara Wicher
ilustracje – Marianna Jagoda
wydawnictwo – DWUKROPEK
wiek 2–4 lata

To już trzecia część. Dla tych, którzy pokochali Słonika powrót do świata Leo będzie jak spotkanie ze starym przyjacielem. Dla tych, którzy dopiero zaczynają to idealne miejsce, by poczuć ciepło tej historii.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Dwukropek, honorarium przeznaczyłam na marzenia, które czekają w kolejce…

Leo leci z rodziną do Paryża. Samolotem. Podróż pełna ekscytacji, planów i wielkich miejsc. Wieża Eiffla, muzeum, ulice pełne świateł i nowości. Ale dla Leo najważniejsze jest coś zupełnie innego. W jego sercu cicho dojrzewa pragnienie… Zobaczyć prawdziwego słonia. I choć nie mówi o tym wiele, ta myśl nie odstępuje go ani na krok. To marzenie niesie nas przez całą opowieść, między kolejnymi punktami podróży, między zachwytem a niepewnością.

książkę kupisz tu:

Oswajanie świata

Ale ta książka to nie tylko historia o oczekiwaniu. To także opowieść o bezpieczeństwie. Bo każdy z nas ma coś, co sprawia, że świat staje się bardziej oswojony. Dla jednych to rytuał, dla innych ulubiony koc. Dla Leo, to Słonik. Przytulanka, która jest z nim zawsze. Kiedy się boi. Kiedy tęskni. Kiedy czeka.

Czułość w słowach i obrazach

Barbara Wicher pisze o dziecięcych emocjach z niezwykłą delikatnością. Bez patosu, bez banałów, za to z uważnością, którą się czuje w każdym zdaniu. Przepiękne ilustracje Marianny Jagody miękko otulają tę historię jak kocyk. Dzięki tej książce poznajemy też trochę Paryż. Jest piękna wieża Eiffla, są obrazy w muzeum, jest miasto, które pulsuje życiem. A jednak najgłośniejsze jest to jedno, ciche pragnienie. Nie zdradzę, czy Leo spotyka słonia, ale zdradzę, że ten moment, kiedy już przychodzi… zostawia ślad. ❤️

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🧸 Bo Słonik to coś więcej niż przytulanka, to bezpieczny świat, który dziecko zabiera ze sobą

✈️ Bo podróż do Paryża pokazuje, jak wielkie mogą być małe emocje

📖 Bo Barbara Wicher pisze z taką uważnością, że chce się czytać i czytać

Opublikowano

„Ojej, ważne rzeczy”

„Ojej, ważne rzeczy”
autorka – Anna Jankowska
ilustracje – Adam Święcki
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek 4–7 lat

Książek do nauki czytania jest mnóstwo. Ale takich, które dzieci naprawdę chcą czytać, zaskakująco mało. Większość to zestawy ćwiczeń w przebraniu. Litery? Są. Sylaby? Są. Emocje?
No właśnie, gdzie one są?
Dziecko niby czyta… ale bez błysku w oku. Bez „czytamy jeszcze?”. A potem trafia się coś takiego, jak „Ojej, ważne rzeczy” Anny Jankowskiej i nagle czytanie nie wygląda jak lekcja. Wygląda jak przygoda.

Recenzja powstała przy współpracy płatnej z wydawnictwem Nasza Księgarnia

Dzieciaki mogą czytać w całości, mogą czytać fragmenty, na przykład te w dymkach. Możecie bawić się dokładnie tak, jak chcecie. Może to być po prostu interaktywna przygoda rodzica z dzieckiem. Książka daje ogromne możliwości i nie zamienia nauki w obowiązek, tylko w zabawę. Czytanie staje się czymś, co dziecko samo wybiera.

książkę kupisz tu:

Poszukiwanie ważnych rzeczy

Główny bohater to mały kotek, który wyrusza na poszukiwanie „ważnych rzeczy”. Nie wie, czego szuka i czym one są. Spotyka przyjaciół, pomaga im, ale wciąż musi iść dalej. Historia jest prosta, ale właśnie dlatego dziecko może w nią wejść, nie jako czytelnik bierny, ale jako współtwórca (jak to pięknie i dumnie brzmi). Bo książka jest interaktywna, zaprasza do działania, do myślenia, do zabawy.

Z liter do serca

Dzięki temu czytanie nie jest już nudnym zadaniem. Staje się przygodą, która rozwija skupienie i ciekawość. A na końcu, gdy okazuje się, że „ważne rzeczy” to nie przedmioty, ale dobroć, przyjaźń i wspólne chwile, to nie jest zwykły morał. To coś, co zostaje. To książka, która pomaga dziecku nie tylko ćwiczyć litery i słowa, ale rozumieć, co czyta. To emocjonalne czytanie, kiedy słowa przestają być tylko znakami, a stają się bramą do świata uczuć i relacji.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

📖 Bo nauka czytania nie musi być lekcją, może być przygodą

🐱 Bo mały kotek prowadzi dziecko przez świat, który odkrywa się razem

💬 Bo książka pozwala czytać na wiele sposobów, całe zdania albo fragmenty

🧠 Bo rozwija nie tylko umiejętność czytania, ale i uważność

👨‍👩‍👧 Bo najważniejsza jest wspólna zabawa, śmiech i bliskość, a nauka przychodzi sama

Bardzo gorąco wam polecam.