Opublikowano

„Powrót Wyrzutków”

„Powrót Wyrzutków”
autorka – Agata Loth-Ignaciuk
ilustracje – Berenika Kołomycka
wydawnictwo – DRUGANOGA
wiek 5-9 lat

Dla mnie segregowanie śmieci to nie jest moda. To nie jest coś, co dobrze wygląda na stories. Bo to opowieść o czymś dużo głębiej. Naprawdę wierzę, że rzeczom można dać drugie życie… i że świat bardzo tego potrzebuje, bo tonie… W plastiku… W ubraniach założonych raz… W przedmiotach, które jeszcze wczoraj były nowe, a dziś już są do wyrzucenia

Książkę dostałam od Wydawnictwa Druganoga, honorarium zabiorę w podróż…

Ta historia opowiedziana jest z perspektywy rzeczy. Każdy rozdział to inny przedmiot, zużyty, zapomniany. Taki, który bardzo chce jeszcze być potrzebny, chce komuś służyć. Obok są dzieci, Tosia i Zyga oraz ich mama. Mama, która patrzy na świat inaczej niż większość z nas. Ona nie widzi „gratów”. Ona widzi możliwość. I to spojrzenie zmienia wszystko.

książkę kupisz tu:

Między wstydem a radością

Jest tu moment, który zostaje na długo. Dzieci idą z mamą, a ona zabiera ze śmietnika stary stolik. One rozglądają się nerwowo, czy ktoś nie patrzy. Jest wstyd. Trochę im głupio. A potem właśnie ten stolik staje się najfajniejszym miejscem na tarasie. Najbardziej lubianym. Ten kontrast między wstydem a radością jest boleśnie prawdziwy. I bardzo ludzki.

Wstyd znamy aż za dobrze

Autorka dotyka czegoś, co wielu z nas zna z własnego życia. Było to szybkie spojrzenie przez ramię. To ciche „czy ktoś widzi.” A zaraz obok ogromna satysfakcja, że nie pozwoliliśmy, żeby coś dobrego zniknęło tylko dlatego, że ktoś inny uznał to za śmieć. I to pytanie, które nie daje spokoju: jak to możliwe, że wstydzimy się ratować rzeczy… a nie wstydzimy się ich wyrzucać?

Piękna wizualnie i mentalnie

To książka piękna wizualnie, ilustracje tworzą naprawdę fantastyczny klimat. Ale jest też piękna mentalnie. Uczy, że takie drobiazgi naprawdę mogą zmienić świat. Jest podzielona na rozdziały w sam raz na jeden wieczór. Zabawna, lekka, a jednocześnie z tym takim drugim dnem i z ciepłem, które roztacza ta rodzina.

Ciepło, które zostaje

„Powrót Wyrzutków” nie moralizuje. Nie zawstydza. Zaprasza do myślenia. Do patrzenia uważniej.

Czy zdarzyło nam się kiedyś przynieść coś do domu ze śmietnika… albo z rzeczy używanych… wyprać, odnowić, naprawić i pomyśleć: „to idealnie do mnie pasuje„?…

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌍 bo mówi wprost: to nie moda, to odpowiedzialność

🪑 bo daje głos rzeczom, które chcą jeszcze być potrzebne

🎨 bo zachwyca ilustracjami i klimatem

❤️ bo zostawia z ciepłem i myślą, która pracuje długo po lekturze

Opublikowano

„Bury i Bary”, „Raz, dwa, psy cztery”

„Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska”
autorka – Aleksandra Struska-Musiał
ilustracje – Marta Rydz-Domańska,
wydawnictwo – BIS
wiek 5-9 lat

„Raz, dwa, psy cztery”
autorka – Agnieszka Elbanowska
ilustracje – Nika Jaworowska-Duchlińska
wydawnictwo – BIS
wiek 6-10 lat

Uprzedzam… jestem kociarą. Taką z tych, co gada do kota jak do człowieka. A jednak… w sercu jest pies. Owczarek niemiecki, który był z nami dwanaście lat. I do dziś, gdy myślę „dom”, gdzieś między kuchnią a kanapą widzę jego ogon. Dlatego gdy trafiły do mnie te dwie książki… o psach i jednym wilku… zrobiło mi się po prostu ciepło w środku.

Książki dostałam od Wydawnictwa BIS. Honorarium oddałam kotom.

Pierwsza historia prowadzi nas dwiema ścieżkami. Jedną biegnie wilk, drugą pies. Ten sam gatunek. Inne życie. Wilcze dziecko dorasta w norze, między rodzeństwem, zapachem ziemi i czujnymi oczami rodziców. Człowiek nie jest tu przyjacielem. Jest zagadką. Czasem zagrożeniem.

Jest piękna scena, gdy rodzice z małą dziewczynką spotykają wilcze szczenię… i nie pozwalają go dotknąć, by nie zostawić zapachu. Tyle w tym szacunku do natury.

Po drugiej stronie lasu rodzi się pies. Trafia do schroniska. Potem do domu. Uczy się kota, miski, zapachów kanapy i ludzkich emocji. Obserwujemy ich obu, od pierwszego oddechu… aż po ten ostatni. Ta książka naprawdę chwyciła mnie za serce.

książkę kupisz tu:

Cztery psy, jeden problem

A jeśli wasze dzieci mają ochotę na książkę pełną psich charakterów, zamieszania i przygód, gorąco polecam drugą historię: „Raz, dwa, psy cztery”.

Cztery psy. Schronisko. I decyzja… że tak dalej być nie musi.

Każdy z nich jest inny. Jeden kocha za bardzo. Drugi chce wolności. Trzeci próbuje zrozumieć, kim właściwie jest. Czwarty tęskni mocno.

Jest tu dużo energii, szalonych pomysłów, zabawnych dialogów, dużo śmiechu i trochę wzruszenia. Ale pod warstwą humoru kryje się coś poważniejszego. Pytanie o to, czy człowiek zawsze wie lepiej. I czy „mieć psa” naprawdę znaczy to samo, co „być dla psa domem”.

książkę kupisz tu:

Las i chodnik spotykają się w tym samym miejscu

Te dwie książki są różne jak dzień i noc. Jedna pachnie lasem. Druga miejskim chodnikiem. Ale spotykają się dokładnie tam, gdzie trzeba, w przekonaniu, że pies to nie jest dodatek do życia. To przyjaciel na całe życie.

Dla dzieci, które kochają psy.

Dla tych, które o nich marzą.

Dla tych, które kiedyś będą miały swojego przyjaciela na czterech łapach.

I trochę dla takich jak ja… kociar.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

🐾 bo uczą, że dom to coś więcej niż miska i kanapa

🐾 bo pod humorem i przygodą kryje się mądra, czuła refleksja

🐾 bo zostają w sercu na długo po przeczytaniu

Opublikowano

„O tańcu”

„O tańcu”
autorka – Zuzanna Kisielewska
ilustracje – Małgorzata Nowak, Agata Dudek
wydawnictwo – DRUGANOGA
wiek 9-100 lat

Czy twoje dziecko może obejść się bez tej książki?
Tak, zdecydowanie…
Nie nauczy się z niej liczyć ani pisać.
Nie pomoże w testach.
Ale jeśli zdecydujesz się ją podarować, wydarzy się coś znacznie trudniejszego do zmierzenia… stanie się bardziej wrażliwe, bardziej uważne na sztukę, bardziej kreatywne i ciekawsze świata. W rzeczywistości, która kocha wyniki i tabelki, taka wrażliwość często bywa traktowana jak fanaberia. Tylko że bez niej nie ma ani myślenia, ani pasji, ani odwagi do bycia sobą…

Książkę dostałam od Wydawnictwa Druganoga, a honorarium zabiorę ze sobą w podróż

Taniec to nie tylko przytupywanie w rytm muzyki…
To sztuka.
To kultura.
Czasem religia… a czasem narzędzie walki.
Patrząc na taniec Maorysów, Hakę, naprawdę czuć, jak gęstnieje powietrze. Ten taniec ma swoją funkcję: przestraszyć przeciwnika, podkopać morale, wlać w ciało siłę przed starciem. To doświadczenie niemal fizyczne. Widzieliście to kiedyś?

książkę kupisz tu:

Ruch, który opowiada więcej niż słowa

Ta książka pokazuje dzieciom coś niezwykle ważnego… że ruchem można snuć opowieści, wyrażać uczucia, buntować się i budować wspólnotę.
Że taniec bywał językiem konspiracji. Zakazanym kodem. Sposobem porozumiewania się wtedy, gdy nie wolno było mówić wprost. I nagle kultura przestaje być „ładnym dodatkiem”, a zaczyna być narzędziem. Sposobem na przetrwanie. Na wolność. Choćby na chwilę…

Od buntu do czystej radości

Ale taniec potrafi być też czystą rozrywką, dla uciechy, radości i zabawy.

Jak kankan, który jednocześnie bawił, gorszył i naginał sztywne reguły świata.

Albo jak breakdance, w którym zamiast bójek były pojedynki na kroki, a rywalizacja uczyła szacunku, lojalności i wzajemnej pomocy. Bo taniec bardzo często bierze na siebie to, czego nie potrafią unieść słowa i zamienia konflikt w ruch.

Kultura jako narzędzie, nie dekoracja

To książka, która otwiera głowę i uruchamia ciekawość.

Pokazuje taniec jako sztukę i różne sposoby patrzenia na świat bez jednej „właściwej” perspektywy. Z powodzeniem może być też lekturą dla dorosłych. Taką, która przypomina, po co w ogóle istnieje sztuka i jak bardzo czasem sami potrzebujemy ruchu, wolności i oddechu.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

💃 bo rozwija wrażliwość, której nie da się wpisać w tabelki

🌍 bo pokazuje taniec jako język, broń i formę porozumienia

🔥 bo opowiada o buncie, wspólnocie i wolności przez ruch

🧠 bo otwiera głowę dzieciom… i dorosłym

Na koniec zostawię was tylko z tym jednym zdaniem…

„Czytajmy i tańczmy. Te dwie rozrywki nigdy nie wyrządzą światu krzywdy.” – Voltaire

Opublikowano

„To nie fair”

„To nie fair”
autorka – Nina Bylicka-Karczewska
ilustracje – Sylwia Malon-Niezgoda
wydawnictwo – SIEDMIORÓG
wiek 9-13 lat

Dziś podglądamy rodzinę przez dziurkę od klucza. Taką z sąsiedztwa… mama, tata, młodsza siostra i on. Jedenastolatek. Funkcjonuje po swojemu. Dosłowny. Niezbyt domyślny, ale często z trafną ripostą. I to właśnie jego perspektywa prowadzi nas przez tę historię. Bliską, codzienną i bardzo prawdziwą.

Książkę otrzymałam w ramach współpracy… z przyjemnością wydam na siebie ;))

To opowieść bliskościowa, ale bez lukru. Rodzina ma swoje ksywki, bo każdy ma swoje dziwactwa. Plan bywa planem tylko do pierwszej niespodzianki. A „największa z nich” wprowadza się do pokoju głównego bohatera. Dziadek. Bez ckliwego „od dziś jesteśmy nierozłączni”, raczej z nieporozumieniami i z tym, że dorośli też się uczą… czasem wolniej niż dzieci.

książkę kupisz tu:

Świat widziany oczami Wnerwiusza

Świat widzimy oczami głównego bohatera Wnerwiusza (ciekawa ksywka;)). W relacjach. W szkole. W próbach zrozumienia, co znaczą czyjeś gesty i żarty. On nie czyta emocji między wierszami. Nie zgaduje. Bierze słowa serio. I właśnie dlatego bywa mu trudniej. Ta książka robi coś bardzo cennego… daje takim dzieciom towarzysza, ale też oswaja innych z tym, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami.
Jest dużo śmiechu i wzruszenia. Jest dojrzewanie, poszukiwanie przyjaźni i poczucie, że bycie sobą nie zawsze jest wygodne… ale bywa prawdziwą siłą. Ta historia oddycha codziennością i nie próbuję jej poprawiać ani wygładzać.

O czym to właściwie jest?

O zwyczajnym życiu rodziny, która czeka na ferie, śmieje się, kłóci i nagle musi zrobić miejsce dla dziadka na czas remontu i dlatego, że starość też potrzebuje wsparcia. Między wnukiem a dziadkiem pojawia się wszystko naraz, opór, ale też rozmowy, wsparcie, wspólne robienie makiety i oswajanie siebie nawzajem.

Historia, która niczego nie nazywa wprost

To książka dla dziewczyn i chłopaków. Dla dzieci, które nie czytają emocji w lot i często czują się obok. Nigdzie nie padają konkretne słowa, nikt niczego nie nazywa wprost, ale tę historię czytam właśnie tak. Jako opowieść, w której dzieci ze spektrum mogą znaleźć kogoś swojego. I może stać się on przyjacielem.

Poznajcie tatę Zasadeusza, mamę Cierpliwkę, siostrę Nieferkę, dziadka Poradeusza i oczywiście Wnerwiusza, którego polubiłam od pierwszej strony.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

✨ bo pokazuje świat widziany dosłownie, serio i uczciwie
✨ bo jest o rodzinie, która śmieje się, kłóci i uczy się siebie
✨ bo bycie sobą okazuje się tu prawdziwą siłą

Opublikowano

„Super-Charlie i upiorne zarazki”

„Super-Charlie i upiorne zarazki”
autorka – Camilla Läckberg
ilustracje – Millis Sarri
tłumaczenie – Inga Sawicka
wydawnictwo – TOTAMTO
wiek 3–5 lat

Co się stanie, gdy bardzo poczytna szwedzka autorka kryminałów nagle postanowi zamienić mroczne zagadki na pluszowe misie, a policyjne śledztwa na dziecięce psoty? Powstaje… Super Charlie.

Książkę dostałam od wydawnictwa ToTamto, a honorarium niech samo zdecyduje, na co się roztrwoni…

Przed wami niemowlak w pieluszce, który ma supermoce i babcię o temperamencie detektywa. Innymi słowy, historia rodzinki z przedmieścia, która wygląda zwyczajnie tylko wtedy, gdy akurat nie patrzysz. Bo kiedy już spojrzysz, okaże się, że wszystko tam jest na opak. Dziadek z głową pełną szalonych pomysłów, rodzice, którzy próbują zapanować nad chaosem, starszy brat, siostra i niemowlak… który zamiast uczyć się raczkować, lata z mocą supermana i walczy z zarazkami.

książkę kupisz tu:

Najgroźniejsze zarazki świata

Tak, dobrze czytasz: „zarazki”. Ale nie takie, które łapie się w przedszkolu, tylko te najstraszniejsze z punktu widzenia młodszego rodzeństwa… dziewczyńskie! Bo obok wprowadza się nowa rodzina, a starszy brat Charliego poznaje dziewczynę. I, o zgrozo, chyba się w niej zakochuje! Charlie od razu czuje swoim superzmysłem, że to jest coś podejrzanego i raczej niefajnego. Delikatna zazdrość, szczypta dramatyzmu, trochę humoru… no i oczywiście finał, w którym okazuje się, że nowa dziewczyna jest całkiem w porządku.

Rodzinna dawka humoru

To książka o rodzinie, która mogłaby być normalna, ale… kto nie lubi odrobiny szaleństwa. Dlatego mamy tu absurdalne zwroty akcji i małego superbohatera w pieluszce. A jeśli jeszcze ci mało… w październiku możesz wyskoczyć do kina na film o Super Charlie’m.

Do czytania w kółko

Ta książka jest idealna dla dzieci w wieku 3–5 lat, takich, które już lubią trochę dłuższe historie i uwielbiają ilustracje, na których dużo się dzieje. Pierwsze sympatie, rodzinne zamieszanie i absurdalny humor, to książka zdecydowanie do wielokrotnego czytania i śmiania się za każdym razem.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

👶 Bo bohaterem jest niemowlak w pieluszce z supermocami.

😂 Bo walka z „upiornymi zarazkami” to temat, który bawi małych i dużych.

📖 Bo pełna jest rodzinnego chaosu, w którym każdy się odnajdzie.

🌟 Bo to historia do czytania w kółko, za każdym razem z uśmiechem.

Opublikowano

„Art therapy. Szalone lata dwudzieste”

„Szalone lata dwudzieste”
„Niezwykła Japonia”
„Dolce vita”
„Weekend na wsi”
wydawnictwo – OLESIEJUK
wiek – dla dorosłych i młodzieży

To nie będzie prawdziwa recenzja… Podstępem wyłudziliście ode mnie, żebym pokazała to już teraz. Codziennie słyszałam: „Ula, pokaż, Ula, pokaż”… A to miało sobie spokojnie poleżeć, ja miałam pomalować, pokolorować, zrelaksować się i dopiero wtedy wam pokazać. No ale przyznaję… są tak piękne, tak inspirujące, że niech wam będzie.

Zeszyty dostałam od Wydawnictwa Olesiejuk, honorarium przeznaczę oczywiście na dobre flamastry i kredki… a jak coś zostanie, to może na bilety do Włoch.

Oczywiście, że pierwsze porwały mnie „Szalone lata dwudzieste”, bo ten klimat to moje absolutne uwielbienie! Ale nie mniej kusząca jest „Niezwykła Japonia”, gdzie każdy wzór po prostu zachwyca detalem. Potem „Dolce vita”, włoskie widoczki, które pachną espresso i wakacjami w Toskanii. I jeszcze „Weekend na wsi”, sielskie pejzaże, które sprawiają, że od razu chce się rzucić wszystko i zamieszkać w stodole z widokiem na łąkę. No chyba się rozmarzyłam…

zeszyt kupisz tu:

zeszyt kupisz tu:

zeszyt kupisz tu:

zeszyt kupisz tu:

Papier i flamastry

Wszystko wydane na bardzo porządnym papierze, aż się prosi, żeby podarować komuś w prezencie, jeśli lubi takie klimaty. Teraz tylko dobre flamastry albo kredki, zależnie od tego, co kto woli.

Także sami widzicie, miało być kolorowanie po cichu, a wyszło polecanie z przytupem. Ale co ja poradzę… te zeszyty same się proszą, żeby je pokochać. Przy okazji tak dobrze bawiłam się robiąc zdjęcie profilowe, że marzy mi się jakaś impreza w stylu lat dwudziestych, jak ktoś coś… to strój już mam.

Dlaczego warto sięgnąć po te zeszyty?

🖌️ Bo każdy wzór, od Japonii po Toskanię, jest piękny i inspirujący.

📖 Bo wydane są na świetnym papierze, idealne na prezent.

🎉 Bo dają radość i budzą marzenia… choćby o imprezie w stylu retro.

Opublikowano

„Empatia. Ćwiczenia dla dzieci”

„Empatia. Ćwiczenia dla dzieci. 30 zabaw które pomagają zrozumieć emocje oraz uczą empatii i życzliwości”
autorka – Nicole Tolentino
tłumaczenie – Marzenna Rączkowska
ilustratorka – Denise Holmes
wydawnictwo – TO TAMTO
wiek 3–5 lat

Czasem my, dorośli, chcemy, żeby dzieci były „empatyczne” i już. Żeby przepraszały, współczuły, rozumiały. Ale empatia nie jest przyciskiem do włączenia. To proces. Proces, który zaczyna się od początku, od rozpoznawania siebie. Najpierw czuję złość, smutek, radość. Dopiero później odkrywam, że inni czują podobnie.

Książkę dostałam od Wydawnictwa To tamto, honorarium przeznaczę na więcej książek… bądź na nową półkę na książki… to się jeszcze okaże…

To droga, która prowadzi przez rozpoznawanie mowy ciała, mimiki twarzy, gestów. Jeszcze później próbuję stanąć w butach drugiej osoby, a na końcu decyduję, że chcę pomóc. I dopiero wtedy rodzi się prawdziwa empatia. Bez pośpiechu, z dopasowaniem do wieku i poziomu rozwoju dziecka.

książkę kupisz tu:

30 prostych zabaw

W książce znajdziemy 30 prostych, ale naprawdę dobrze przemyślanych zabaw i aktywności. I to, co zachwyca, autorka nie zostawia nas samych. Mówi wprost ile czasu to zajmie, ile przygotowań trzeba, jaki bałagan nas czeka i jak można to zmodyfikować pod wiek czy temperament dziecka. To ogromny plus, bo sami wiemy, jak często świetne pomysły rozbijają się o prozaiczne „kiedy ja mam to ogarnąć?”.

Nauka bez przymusu

Bardzo podoba mi się też podejście autorki, by nie zmuszać dzieci do przepraszania. Puste „przepraszam” niczego nie uczy, a wręcz tworzy dysonans i nieufność do rodzica. Empatia nie rodzi się z nakazu, tylko z doświadczenia. A najlepszym początkiem jest nauka rozpoznawania własnych emocji.

Codzienność i zabawa

Ćwiczenia prowadzą dziecko krok po kroku. To nie są wielkie teorie, to praktyka, którą naprawdę można wpleść w codzienność. Proste zabawy dające dużo radości, a jednocześnie prawdziwą lekcję uważności na siebie i innych. A może to doskonały pomysł na początek roku w przedszkolu, by sprezentować grupie waszego dziecka tę wyjątkową książkę?

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌱 Bo empatii nie da się wymusić, można jej się nauczyć krok po kroku.

🎲 Bo 30 zabaw to konkret, który łatwo wprowadzić w życie.

👩‍👧‍👦 Bo sprawdzi się i w domu i w przedszkolu.

📖 Bo autorka myśli o rodzicach, podaje czas, przygotowanie i modyfikacje.

💡 Bo to nauka przez doświadczenie i zabawę, a nie pusty nakaz.

Opublikowano

„Amanda Black”

„Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo”
„Amanda Black i zaginiony amulet”
autor – Juan Gómez-Jurado, Barbara Montes
tłumaczenie – Barbara Bardadyn
ilustracje – David G. Forés
wydawnictwo – SQN
wiek 9–12 lat

A co by było, gdyby w twojej skrzynce pojawił się list… nie zwykły z rachunkiem czy reklamą, ale taki, który pachnie kurzem i czymś dawno zapomnianym? W jednej chwili wszystko się zmienia, twoje życie, dom, każdy krok, który do tej pory wydawał się zwyczajny. Bo nagle odkrywasz, że masz moc… i odpowiedzialność, która przygniata ciężarem większym, niż potrafisz unieść.

Książkę dostałam od Wydawnictwa SQN, honorarium przeznaczę… Niech tym razem będzie to tajemnica…

Amanda odkrywa swoje niezwykłe zdolności i staje się dziedziczką domu pełnego sekretów. Lubię takie bohaterki, które nie czekają, aż ktoś je uratuje, tylko biorą sprawy w swoje ręce. Obok niej Eryk, przyjaciel, zawsze gotowy stanąć u jej boku i ciocia Paula, w której spojrzeniu od początku czuć, że coś ukrywa. Nowy dom, nowa szkoła, nowe emocje… a na barkach dziewczyny odpowiedzialność, która nie pozwala spać.

książki kupisz tu:

Zagubiony amulet i ryzykowny plan

Kiedy wydaje się, że już wszystko zostało odkryte, pojawia się zagubiony amulet. Amanda i Eryk ruszają jego tropem, a każdy krok prowadzi ich głębiej w rodzinne tajemnice. Ktoś domaga się zwrotu klejnotu, ciocia Paula układa ryzykowny plan, a dzieciaki trafiają w miejsca, gdzie cisza waży więcej niż słowa, a każdy cień wywołuje niepokój. I muszę przyznać, rzadko się to zdarza, że druga część jest jeszcze lepsza niż pierwsza, tak jakby autor dał się ponieść i nic go nie hamowało.

Historia z dreszczykiem

To opowieść, w której nic nie jest oczywiste. Dla dzieci to przygoda z dreszczykiem, lekcja odwagi, zaufania własnej intuicji i nauki na własnych błędach. To seria dla tych, którzy już się trochę rozkręcili w czytaniu i szukają książek na długie jesienne wieczory. Trzeba jednak przyznać, czasem naprawdę wieje strachem. Krótkie rozdziały, większe litery i czarno-białe ilustracje podkręcają klimat. Detektywistyczna zagadka, magia i akcja bez dłużyzn sprawiają, że historia zostaje w głowie długo po ostatniej stronie.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książki?

🌧️ seria w sam raz na deszczową (albo słoneczną) jesień

🗝️ dom pełen sekretów i zagubiony amulet

👧 bohaterka, która nie czeka na ratunek lecz bierze sprawy w swoje ręce

📖 krótkie rozdziały i większe litery, idealne dla młodych czytelników

✨ druga część jest jeszcze lepsza niż pierwsza

Opublikowano

„Kłopot śmieciowy na placu budowy”

„Kłopot śmieciowy na placu budowy”
autor – Sherri Duskey Rinker
tłumaczenie – Joanna Wajs
ilustracje – AG Ford
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek 2–5 lat

Kilka dobrych lat temu, kiedy jeszcze prowadziliśmy księgarnię, na półkach stała pierwsza część tej serii, a dzieciaki wpadały do nas jak małe tornada. „Proszę pani, a ta książka o budowie? O tych maszynach, które zasypiają?”… pytały z błyskiem w oczach. Rodzice przychodzili, uśmiechali się i dodawali: „Podobno cała budowa idzie spać, tak?”…

Wpis powstał we współpracy płatnej z wydawnictwem Nasza Księgarnia

Ilustracje były naprawdę niezłe, ale ja wciąż zastanawiałam się, jaki to fenomen, że maszyny budowlane idą spać? „Dobranoc koparko, dobranoc betoniarko”… A jednak, po jakimś czasie pokochałam te maszyny. Z uśmiechem zaczynałam już poznawać po oczach, kto wpadał do księgarni „w temacie budowy”. I tak, znałam tę historię na pamięć, bez zająknięcia.

książkę kupisz tu:

Universum na kółkach

Dziś to już prawdziwa wielka seria, niezwykły świat, a wręcz całe universum. Najnowsza część „Kłopot śmieciowy na placu budowy” przenosi nas na przedmieścia, na ulicę, która stała się prawdziwym składowiskiem śmieci. Nikt tam nie mieszka, bo nie jest to miejsce, w którym chciałoby się spędzać czas. Ale maszyny nie odpuszczają! Koparka, śmieciarka, ciężarówka i cała ekipa postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce… znaczy w swoje łyżki, haki i platformy i zrobić porządek.

Pod kołderką snów

Historia jest prosta, ale dla małych fanów budowy to prawdziwa perełka. A na koniec, tak jak zawsze, wszystkie maszyny trafiają pod swoją kołderkę i idą spać. Obiecuję wam, rodzice, będziecie znać tę książkę na pamięć. Będzie wam się śniła po nocach. A wasze dzieci, za każdym razem gdy przyniosą książkę, będą miały błysk w oczach i powiedzą: „Mamo, tato, poczytaj jeszcze raz!”.

Klasyk budowlany

Ta seria to już klasyk, w wersji na kółkach, gąsienicach i z hałasem, który dzieciaki uwielbiają. No i po co mi to było… i teraz znów zakiełkowała myśl, że kiedyś otworzymy tę naszą księgarnię jeszcze raz. A wtedy cała budowlana seria wypełni nasze półki. Obiecuję.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌙 Bo maszyny budowlane, które idą spać, to fenomen, który od lat podbija serca dzieci.

🚧 Bo historia jest prosta, ale daje dzieciom radość, a rodzicom wspólne wieczory pełne uśmiechu.

📚 Bo to już klasyk, seria, która trwa od 10 lat i wciąż zachwyca nowych czytelników.

❤️ Bo to książki, które czyta się i recytuje z pamięci i które zostają w rodzinnych wspomnieniach na lata.

Opublikowano

„Szkoła i ja. Uczymy się wszystkimi zmysłami”

„Szkoła i ja. Uczymy się wszystkimi zmysłami”
autorka – Agnieszka Łubkowska
ilustracje – Paulina Radziejewska
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek – dzieci rozpoczynające szkołę

Pierwsza klasa… samo to słowo potrafi ścisnąć serce rodzica. Radość miesza się ze strachem, duma z niepewnością. Widzisz swoje dziecko z plecakiem większym niż ono samo i myślisz… czy da sobie radę? Czy się odnajdzie?

Wpis powstał przy współpracy płatnej z wydawnictwem Nasza Księgarnia

To właśnie dla waszych dzieci, drodzy rodzice, powstała seria „Szkoła i ja”. Książki, które wspierają w tym wielkim, szkolnym starcie. Dodają odwagi, podpowiadają, oswajają i pokazują, że ten wielki krok w szkolny świat naprawdę może pójść jak po maśle.

książkę kupisz tu:

Uczymy się oczami, uszami i nosem

A najnowsza część „Uczymy się wszystkimi zmysłami” to prawdziwa perełka. Bo przecież świat odbieramy oczami, uszami, nosem, dotykiem… i szkołę też! Lena, która uwielbia czytać i odkrywać świat, oraz Bartek, fan piłki i rysunku, oprowadzą was po szkolnych korytarzach trochę inaczej niż zwykle. Pokażą, że wzrok nie służy tylko do czytania z tablicy, ale też do zapamiętywania obrazów i porządkowania wiedzy w głowie. Że słuch to nie tylko cisza podczas lekcji, ale też magia opowieści, rytm języka i moc muzyki, która potrafi otworzyć drzwi do nauki nowych słów i melodii obcych języków. A zapachy? Kto by pomyślał, że pomagają rozjaśnić umysł, wywołać wspomnienia i ułatwić skupienie.

Dotyk i ruch, sprzymierzeńcy w nauce

Dotyk, tak często lekceważony, w rzeczywistości buduje koncentrację i pomaga zapamiętywać. No i ruch, najważniejszy sprzymierzeniec każdego ucznia. Bo kiedy ciało się porusza, umysł naprawdę żyje, a nauka płynie naturalniej.

Testy na końcu i praktyczne wskazówki

Na końcu książki czeka jeszcze coś wyjątkowego, testy, które pomogą sprawdzić, czy twoje dziecko jest wzrokowcem, słuchowcem, kinestetykiem… a może wysokowrażliwcem. To piękna książka, która pokazuje, że uczymy się naprawdę wszystkimi zmysłami i że te wskazówki można wykorzystać nie tylko w szkole, ale i w codziennym życiu.

Cała seria „Szkoła i ja”

Ale to nie wszystko. W serii znajdziecie też „Idziemy do pierwszej klasy” (Ewy Borowskiej), „Budujemy poczucie własnej wartości”, „Ćwiczyć koncentrację” i „Uczymy się planować”. To tytuły, które krok po kroku wspierają dzieci w nauce, a rodzicom dają poczucie, że nie są w tym doświadczeniu sami.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

👀 pokazuje, że wzrok to nie tylko litery na tablicy, ale też obrazy i pamięć

👂 odkrywa moc słuchu, rytmu i muzyki w nauce

👃 przypomina, że zapachy i dotyk pomagają się skupić i zapamiętać

🏃‍♂️ podkreśla rolę ruchu, bo kiedy ciało się porusza, umysł działa najlepiej

📖 zawiera testy, które pomogą lepiej poznać styl uczenia się dziecka