Opublikowano

„Dinoodyseja 2. Ognista góra”

„Dinoodyseja 2. Ognista góra”
autor tekstu – Gaët’s
tłumaczenie – Paweł Łapiński
ilustracje – Clotilde Goubely
wydawnictwo – DEBIT
wiek 5-8 lat

Jeśli czytaliście pierwszą część, to wiecie… doświadczyliście tego. Ten wstrzymany oddech. Ten moment, kiedy przewracacie stronę i… koniec. I człowiek siedzi z książką w ręku i ma ochotę potrząsnąć autorem za ogon 😉 i krzyknąć: co było dalej?!

Na szczęście przed nami druga część dinozaurowej wyprawy po prawdę. Więc spokojnie, ogon ocalał, a historia rusza dalej

Książkę dostałam od wydawnictwa DEBIT, a honorarium wydałam na bardzo poważne rozważania o tym, czy meteoryty naprawdę musiały spaść akurat wtedy, czy wszechświat mógł chwilę poczekać…

Weluś i jego przyjaciele idą dalej w stronę „Ognistej góry”. Szukają mądrego ankylozaura, bo ktoś w końcu musi im powiedzieć, co się właściwie dzieje i czy to wszystko naprawdę zmierza w jednym, niezbyt przyjemnym kierunku.

Droga oczywiście nie jest prosta. Są pułapki. Są nowe spotkania. Są momenty śmieszne i takie, kiedy robi się dziwnie i strasznie. To nadal przygodowy komiks z tempem i humorem, ale wyraźnie czuć, że bohaterowie rosną. Że ta wyprawa nie jest już tylko ekscytującą podróżą, ale czymś, co ich zmienia.

książkę kupisz tu:

Co jeśli nie chcesz wracać do domu?

W tej części mocno wybrzmiewa temat rodziny. Co jeśli nie chcesz wracać do domu? Co jeśli rodzeństwo wcale nie jest twoim największym fanem? I czy ktoś twardy jak skała może jednak zmienić zdanie?

Tu przyjaźń to nie jest tylko wspólne bieganie. To coś, co naprawdę trzyma drużynę w całości. Co sprawia, że nawet gdy robi się dziwnie i strasznie, nikt nie zostaje sam ze swoim strachem.

To jest historia o nas

I w gruncie rzeczy to wcale nie jest historia o dinozaurach. To jest historia o nas. O relacjach. O strachu. O lojalności. O odwadze. Dinozaury tylko noszą to na swoich łuskach.

Dzięki temu dzieci mogą bezpiecznie przyglądać się temu, co bardzo ludzkie, i zobaczyć w tych pradawnych stworach kawałek siebie. Swoje wątpliwości. Swoje emocje.

Wiedza sprytnie przemycona

Na końcu znowu dostajemy porcję ciekawostek z prehistorii. Pangea. Wulkany. Lawa. Meteoryty. Różne gatunki. Wiedza przemycona w bardzo sprytny sposób. Tak, że dzieci chłoną ją mimochodem, między jednym kadrem a drugim.

To książka do wspólnego czytania. I dla tych, którzy już sami wciągają komiksy jednym tchem i nie zamierzają przerywać, nawet jeśli znowu trzeba będzie wstrzymać oddech.

„Dinoodyseja. Kumple to podstawa”

A kto nie zna pierwszej części, może to szybko nadrobić

książkę kupisz tu:

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌋 bo łączy tempo i humor z emocjami, które są bardzo prawdziwe
💛 bo mówi o rodzinie i przyjaźni bez moralizowania
☄️ bo oswaja strach przed tym, co nieznane
📚 bo sprytnie przemyca wiedzę o prehistorii, wulkanach i meteorytach

Opublikowano

„Feluś i Gucio oswajają strachy”

„Feluś i Gucio oswajają strachy”
autorka – Katarzyna Kozłowska
ilustracje – Marianna Schoett
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek 2-5 lat

Czasem największe potwory nie mieszkają pod łóżkiem. Mieszkają w głowie dziecka…

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia

Ta książka nie udaje, że wystarczy powiedzieć „nie ma się czego bać”, żeby wszystko zniknęło. Ona nie lekceważy strachu i nie próbuje zamieść go pod dywan. Zatrzymuje się przy nim. Przygląda mu się uważnie. Traktuje go poważnie.

książkę kupisz tu:

Tu jest strach przed rozstaniem.

Przed rozstaniem z rodzicem.
Przed ciemnością.
Przed potworami, które rosną w wyobraźni.
Przed nowym miejscem.
Ale też przed tym, że gdy pojawia się rodzeństwo, coś zaczyna dziecko niepokoić.
Są też złe sny, które przychodzą nocą bez zaproszenia.

To wszystko jest prawdziwe. To dokładnie to, czym żyje maluch tu i teraz.

To prosta historia

Nazywa lęk i pokazuje, co można z nim zrobić. Nie obiecuje, że strach zniknie od razu. Nie daje magicznych rozwiązań. Pokazuje małe kroki. Pokazuje, że kiedy lęk zostaje nazwany, przestaje być tak ogromny.

I nagle okazuje się, że największe potwory można oswoić.

Ta seria wspiera codzienność dziecka.

Pozostałe części równie mądrze towarzyszą najmłodszym:

„Feluś i Gucio poznają emocje”uczy rozpoznawać i nazywać emocje.

książkę kupisz tu:


„Feluś i Gucio wiedzą, jak się zachować” pokazuje, jak zachować się w różnych sytuacjach społecznych.

książkę kupisz tu:

„Feluś i Gucio idą do przedszkola” pomaga delikatnie przejść przez pierwsze rozstania i odnaleźć się w nowym miejscu.

książkę kupisz tu:

„Feluś i Gucio grają w historyjki” (autorzy – Marcin Dudek, Magdalena Król) zamienia rozmowę o świecie w zabawę, gra sprawdzi się od 4 roku życia

grę kupisz tu:

To prawdziwa codzienność malucha.

Przedszkole.
Noc.
Mama wychodząca z sali.
Nowe rodzeństwo.
Trudne emocje.

Nie abstrakcja. Nie wydumane problemy. Tylko życie. Małe, dziecięce, bardzo prawdziwe.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

🌙 bo nie mówią „nie ma się czego bać”, tylko traktują strach poważnie
🧸 bo pokazują, co można zrobić z lękiem
💛 bo dotykają dokładnie tego, czym żyje maluch tu i teraz
🏡 bo wspierają w rozstaniach i zmianach
📖 bo pomagają dziecku poczuć się zrozumianym

Opublikowano

Seria wspierająca przedszkolaki z wydawnictwa TUMILU

„Bunio chce się bawić”
„Mimi i wielka wygrana”
„Mimi i czary na odwagę”
„Tutu i najgorszy dzień”
„Zula musi to mieć”
„Lulu i urodzinowa katastrofa”
„Tutu i tajemnica kocyka”
„Mila i kosmiczny bal”/”Bunio i kosmiczny bal”
autorka – Ewa Dahlig
ilustracje – Marta Dahlig
wydawnictwo – TUMILU
wiek 3-6 lat

No dobra… kto tu odlicza do pierwszego dnia w przedszkolu i trochę panikuje? A kto już tam chodzi i myśli: przydałoby się jakieś wsparcie…?

Książki dostałam od Wydawnictwa Tumilu, honorarium poleci ze mną w świat…

Przedszkole to moment, w którym dziecko zaczyna naprawdę wchodzić w świat… bez ciebie obok. Z nowymi dziećmi, które też mają swoje charaktery, humory i pomysły. I nagle okazuje się, że trzeba umieć podejść do grupy. Czasem się odezwać. Czasem powiedzieć „nie”. Czasem odpuścić…

Trzeba pogodzić się z tym, że nie zawsze jest się pierwszym.

Że nie każda zabawka jest tylko „moja”.

Że nie wszystko dostaje się tu i teraz.

To dużo jak na jedną małą głowę…

To tęsknota i dni, kiedy wszystko jest nie tak

I te dni, kiedy wszystko jest nie tak i dziecko wraca do domu z miną, jakby świat się właśnie skończył.

Nie wszystkie historie dzieją się w przedszkolu. Czasem to codzienne, domowe sytuacje. Ale właśnie one oswajają z tematami, o których piszę.

Oswajają to, co bywa najtrudniejsze.

To rozmowy, które i tak kiedyś trzeba będzie odbyć

Te książki pokazują, że wstyd to nie wada.

Że granice są potrzebne.

Że można nauczyć się dołączać do zabawy.

Że przegrana jest zupełnie normalna.

A tęsknota z czasem mija.

Skłaniają do rozmów, wasze pociechy i was. Bo przedszkole to nie tylko adaptacja dziecka. To wspólna nauka bycia.

To takie bezpieczne przećwiczenie życia, zanim wydarzy się naprawdę.

PS. Na przełomie lutego i marca zaczynają się zapisy do przedszkola. Nie przegapcie.

Jak możecie, wyślijcie w świat, może przyda się innym przedszkolakom.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

✨ pomagają oswoić pierwszy dzień i kolejne trudne momenty

✨ normalizuje emocje, od wstydu po tęsknotę

✨ uczy mówienia „nie” i stawiania granic

✨ pokazuje, że przegrana to część życia

✨ daje dziecku bezpieczną przestrzeń do „przećwiczenia” świata

Opublikowano

„Poznajemy emocje”, „Jak żyjemy w społeczeństwie”, „Miej odwagę, siłę i pewność siebie”

„Poznajemy emocje”
autor – Andrea Erne
tłumaczenie – Anita i Robert Jonczyk
ilustracje – Melanie Brockamp
„Jak żyjemy w społeczeństwie”
autor – Patricia Mennen
tłumaczenie – Anita i Robert Jonczyk
ilustracje – Markus Umbach
„Miej odwagę, siłę i pewność siebie”
autor – Patricia Mennen
tłumaczenie – Anita i Robert Jonczyk
ilustracje – Susanne Szesny
wydawnictwo – SAM
wiek 4-8 lat

Te trzy książki to nie jest ładna półkowa dekoracja. To punkt wyjścia do ważnych rozmów, które i tak kiedyś trzeba będzie odbyć. A teraz możecie to zrobić z młodszymi dziećmi. To są konkretne sytuacje, pytania i odpowiedzi, które porządkują świat młodego człowieka. Bez owijania w bawełnę. Bez udawania, że trudnych tematów nie ma.

Książki otrzymałam od Wydawnictwa Sam, otrzymane honorarium przeznaczę na wakacje w marcu…

Czasem dziecko siedzi naprzeciw ciebie i widzisz, że coś się w nim gotuje… tylko ono samo nie umie tego nazwać…

„Poznajemy emocje” rozkłada złość, smutek, strach czy radość na części pierwsze. Tłumaczy, co dzieje się w środku, dlaczego to normalne i co można z tym zrobić, żeby nie wylać wszystkiego na innych. Są pytania o to, kto może pomóc, kiedy jest trudno, i jak to wszystko zrozumieć, by poczuć się lepiej. To książka, która nie mówi: „uspokój się”, tylko: „zobacz, to ma sens”.

Wyobraź sobie zwykłą sytuację. Dwoje dzieci chce to samo. Każde ma rację.

„Jak żyjemy w społeczeństwie” pokazuje, skąd biorą się konflikty i co to znaczy kompromis. Dlaczego ludzie w ogóle żyją w grupach, czym jest współdecydowanie. Jest też temat praw człowieka i odpowiedzialności. Czyli nie tylko „bądź miły”, ale „rozum, że inni też mają swoje miejsce”. To książka o zasadach, które nie są karą, są sposobem, by wszystkim było łatwiej.

Nie wszystko się udaje i nie każdy jest taki sam i nie zawsze chcesz powiedzieć „tak”.

„Miej odwagę, siłę i pewność siebie” daje dziecku zgodę na różnienie się, na próbowanie, na porażkę. Jest wprost o tym, kiedy ważne jest powiedzenie „nie” i jak budować pewność siebie bez udawania, że wszystko jest idealnie. Jest też podjęty temat wykluczenia, mądrze, prosto i bardzo pomocnie. Bez straszenia. Z konkretem.

To książki idealne dla przedszkolaków, ale spokojnie sprawdzą się też w pierwszej i drugiej klasie. Mają mnóstwo okienek i to jest taka fajna forma dopełnienia, zarówno wizualna, jak i tekstowa. Dziecko zagląda, odkrywa, pyta. A ty masz gotowy punkt zaczepienia do rozmowy.

Mam pewność, że z tymi książkami czeka was mnóstwo rozmów. Czasem spokojnych, czasem troszkę trudniejszych, ale na pewno takich, które zawsze coś budują.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

🌿 to konkretne sytuacje, pytania i odpowiedzi, które porządkują świat dziecka

💛 pomagają nazwać to, co „gotuje się” w środku

🤝 uczą kompromisu, współdecydowania i odpowiedzialności

💪 wzmacniają odwagę, siłę i pewność siebie, bez presji bycia idealnym

🪟 dzięki okienkom angażują i naturalnie zapraszają do rozmowy

Opublikowano

„Opowieści Kapibary o przyjaźni”, „Opowieści Kapibary o złości”

„Opowieści Kapibary o przyjaźni”
„Opowieści Kapibary o złości”
autor – Tomasz Minkiewicz
ilustracje – Tomasz Minkiewicz
wydawnictwo – SBM
wiek 5–9 lat

Relacje to nie zawsze bajka z happy endem. Czasem jest fajnie, a czasem bardzo nie. Czasem ktoś nas odrzuca, nie rozumie, znika, a czasem… to my zachowujemy się nie fair i dopiero po czasie umiemy się do tego przyznać.

Książki dostałam od Wydawnictwa SBM, honorarium tradycyjnie rozpłynęło się w codziennym życiu…

Kiedy nagrałam ostatnio rolkę o tym, że relacje potrafią boleć, pomyślałam, jak bardzo chciałabym, żeby dzieci zaczęły to rozumieć trochę wcześniej. Nie po to, żeby je straszyć… tylko żeby było im łatwiej, kiedy coś nie wyjdzie.

I wtedy pojawia się Matylda. Kapibara, która przeprowadza się do nowego miasta z całym pakietem emocji. Jest odrobinka strachu. Jest nadzieja. I ogromna potrzeba, żeby ktoś powiedział: „chodź, usiądź obok mnie”.

I miałam podczas czytania jedną myśl… że właściwie każdy z nas kiedyś był taką Matyldą. Nowe miejsce. Nowi ludzie. I takie ciche pytanie w środku: czy ktoś mnie tu polubi?

książkę kupisz tu:

Przyjaźń nie zawsze uśmiechnięta

Pierwsza część pięknie pokazuje, czym naprawdę jest przyjaźń. Nie zawsze uśmiechnięta… tylko prawdziwa.

Z potknięciami.

Z niedomówieniami.

Z chwilami zazdrości.

Z małymi rozczarowaniami.

Z uczeniem się siebie nawzajem.

To nie jest historia, w której wszystko układa się od razu. To opowieść o tym, że relacje buduje się powoli. I że czasem coś zaboli, zanim zacznie być naprawdę dobrze.

książkę kupisz tu:

Złość jest częścią relacji

W drugiej historii pojawia się złość. I bardzo dobrze, że się pojawia… bo złość jest częścią relacji, choć wielu dorosłych nadal próbuje ją w dzieciach wyciszyć.

Matylda złości się na siebie. Na przyjaciół. Czasem na rodziców. Sprawdza granice i uczy się, że emocje nie są ani dobre, ani złe… są informacją.

To bardzo mądre i bardzo potrzebne. Bo kiedy dziecko zrozumie, że złość nie jest czymś „złym”, tylko sygnałem, łatwiej mu będzie ją oswoić.

Proste. Życiowe. Prawdziwe.

Lubię takie książki. Proste, życiowe, bez udawania mądrości. Takie, które pokazują dziecku, że w relacjach raz jest lekko, a raz trudno. I że jedno i drugie jest po prostu normalne.

Dla dzieci, które są na początku przygody z czytaniem. Starsze przedszkolaki i młodsi szkolniacy odnajdą się tu bez problemu. Tekstu jest akurat tyle, żeby nie zniechęcić, a treść naprawdę wciąga.

Dla mnie to książki na ogromny plus. Czekam na więcej i z całego serca wam polecam.

Ps. Kosztują grosze. Nie macie żadnej wymówki 😉

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię?

✨ pokazuje, że relacje potrafią boleć i że to normalne

✨ uczy, czym naprawdę jest przyjaźń

✨ oswaja złość i tłumaczy, że emocje są naturalną częścią relacji

✨ wspiera dzieci w nowych sytuacjach i zmianach

✨ pomaga zrozumieć, że każdy z nas czasem jest taką Matyldą

To książki, które nie straszą życiem. One po prostu uczą, jak przez nie przechodzić.

Opublikowano

„Czas na zabawę. Mój sklep. Mój warsztat”

„Czas na zabawę. Mój sklep.”
„Czas na zabawę. Mój warsztat.”
autorka – Fiona Powers
wydawnictwo – AWM
wiek 3-6 lat

Powiem tylko jedno… jeśli po nabyciu tych książek w waszym domu zapanuje nagły remont albo otworzy się sklep z marchewką po 17 zł za sztukę… nie panikujcie. To znak, że zaczęła się naprawdę dobra zabawa.

Książkę dostałam od Wydawnictwa AWM, otrzymane honorarium zostawiłam w sklepie… podobno poszło na pilne naprawy w warsztacie…

Przygotujcie się też psychicznie na to, że możecie zostać zatrudnieni. Bez rozmowy kwalifikacyjnej, bez pensji. Za to z bardzo wymagającym szefem, który ma metr wzrostu i jasno określoną wizję.
I nagle orientujecie się, że prowadzicie bardzo poważne negocjacje o cenę banana. Albo że właśnie awansowaliście na pomocnika w warsztacie, w którym wszystko wymaga natychmiastowej naprawy. Nawet jeśli wcześniej działało idealnie.

książkę kupisz tu:

Sklep, w którym liczy się wszystko

W tej „sklepowej” zabawie pojawiają się tekturowe produkty i monety, krótkie teksty oraz pytania zachęcające do rozmowy. Dziecko może kupować, sprzedawać, liczyć pieniądze i odgrywać scenki.

Nie ma tu wielkiej filozofii. Jest za to życie. Jest gadanie, jest kombinowanie, jest przekładanie. Jest pierwsze ogarnianie pieniędzy. Ćwiczenie małych rąk. Więcej mówienia, nawet u tych mniej rozmownych.

Warsztat, w którym wszystko żyje

Z kolei wersja warsztatowa to prawdziwe królestwo narzędzi. W środku czekają młotek, piła czy wałek malarski, zadania na wyszukiwanie i pomysły na własne historyjki.
Otwiera się książkę… i po chwili wszystko żyje. Jest wymyślanie, jest sprawdzanie, jest naprawianie.
To zabawa w sprawczość. W „ja zrobię”. W „to moja decyzja”.

książkę kupisz tu:

Proste książki, genialny efekt

Najbardziej lubię w nich to, że dziecko nie potrzebuje instrukcji ani specjalnej zachęty. Otwiera… i po chwili świat zaczyna się kręcić.

Obiektywnie rzecz biorąc, książki są naprawdę bardzo proste.

A efekt? Naprawdę genialny.

10/10.

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię?

✨ zachęca do rozmowy w niewymuszony sposób

✨ wprowadza pierwsze pojęcia związane z pieniędzmi i codziennością

✨ ćwiczy małe ręce i koordynację

✨ rozwija wyobraźnię poprzez odgrywanie ról

✨ daje naprawdę dobrą zabawę, która wciąga całą rodzinę

Opublikowano

Rob &Ot „Misja kąpiel”, „Chcesz się pobawić?”

„Rob & Ot. Misja kąpiel”
„Rob & Ot. Chcesz się pobawić?”
autor – Jaume Copons
tłumaczenie – Agata Picheta
ilustracje – Liliana Fortuny
wydawnictwo – DEBIT
wiek 5–8 lat

Te książki robią jedną rzecz naprawdę dobrze: uczą dzieci czytać, ale tak, że one nawet nie zauważają, że właśnie się uczą. I to jest ich największa siła.

Książki dostałam od Wydawnictwa Debit, a honorarium tym razem wydam na siebie w całości…

Dwie kolejne części właśnie dołączyły do serii. Teraz są cztery i to naprawdę dobry moment, żeby zacząć od początku… albo od środka, albo od tej, którą dziecko pierwszą złapie z półki. Każda opcja jest dobra i każda działa.

książkę kupisz tu:

książkę kupisz tu:

Roboty, które nic nie wiedzą

Bohaterowie to dwa małe roboty, które nie wiedzą o świecie absolutnie nic. Trafiają do domu Uli i od tej chwili wszystko jest dla nich zagadką: kąpiel, zabawa, zwierzęta, sprzątanie, przyjaźń…
Ula, krok po kroku, tłumaczy im rzeczy oczywiste dla nas, a dzieci mają z tego ogromny ubaw, bo roboty potrafią pomylić mysz z psem, nie wiedzą, do czego służy wanna i są szczerze zdziwione, że klocki… same nie wracają do pudełka.
I właśnie w tym tkwi siła tej serii. To są książki do nauki czytania w takim przebraniu. W postaci zwykłej, śmiesznej historii. Dziecko nie czuje, że musi ćwiczyć, tylko chce wiedzieć, co te roboty znowu wymyślą.

Tekst, który pomaga, a nie przeszkadza

Proste, krótkie zdania.
Duża, czytelna czcionka.
Dużo dialogów, mało tekstu na stronie.
Dziecko nie walczy z literami, tylko czyta, bo fabuła je niesie. To idealne książki na pierwsze samodzielne czytanie. Dla dzieci, które już znają trochę litery i zaczynają składać wyrazy. Spokojnie od 5-go roku życia.

Jest tempo, żarty i fabuła

Nie ma nudy, nie ma dydaktyzmu. Jest tempo, są żarty i jest historia.
Każdą część można czytać osobno. Na początku zawsze jest krótkie wprowadzenie: kto jest kim i o co chodzi. Można wziąć dowolny tom, otworzyć i czytać.
Ale jeśli zapytacie mnie, powiem, że warto zacząć od początku, bo wtedy historia po prostu ciekawiej się toczy.

Sprawdzona w boju

Dwa pierwsze tomy pożyczyłam kiedyś znajomym. Feedback był krótki i konkretny:
„Ula, to jest genialne. Zadziałało.”
I tyle, moi drodzy, w temacie…

Tytuły serii:

1️⃣ Dwa roboty

2️⃣ Wyjątkowy przyjaciel

3️⃣ Misja kąpiel

4️⃣ Chcesz się pobawić?

Dlaczego warto sięgnąć po tę serię?

🤖 bo uczy czytania przy okazji

📖 bo tekst jest prosty, ale nie głupi

😂 bo dzieci autentycznie się śmieją

⚡ bo fabuła wciąga bardziej niż ćwiczenia

🧠 bo dziecko samo chce czytać dalej

Opublikowano

„Jutro będę dzielny”

„Jutro będę dzielny”
autorka – Sabine Bohlmann
tłumaczenie – Małgorzata Słabicka-Turpeinen
ilustracje – Emilia Dziubak
wydawnictwo – NASZA KSIĘGARNIA
wiek: 3–6 lat

Najtrudniej na świecie jest patrzeć, jak twoje dziecko zostaje w tyle… kiedy cały świat krzyczy, że powinno już biec. Kiedy zaczynasz liczyć nie miesiące i nie etapy rozwoju, tylko spojrzenia innych ludzi. Te oceniające. Pytające: „a czemu jeszcze nie?”. I gdzieś pomiędzy jednym a drugim pytaniem pojawia się strach, o którym rodzice rzadko mówią na głos.

Recenzja powstała przy płatnej współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia

To historia o małym ptaku, który przychodzi na świat chwilę po innych. O rodzicach, którzy od początku wiedzą, że nie wszystkie dzieci startują z tej samej linii. I że gotowości nie da się przyspieszyć strachem. Że nie da się jej wyprosić, wymusić ani przyspieszyć dobrymi radami.

książkę kupisz tu:

Dobre rady, które ranią

Oczywiście zawsze znajdzie się „wujek i ciocia dobra rada”. A rady mają ostre jak dzioby: że za wolno, że już powinien, że coś jest nie tak. Świat mówi głośno. Naciska. Porównuje. A mama wciąż spokojnie odpowiada, że jest dokładnie tak, jak trzeba.

Małe pisklę i wielka presja

Małe pisklę przygląda się światu i czuje tę presję. Widzi innych. Słyszy oczekiwania. I obiecuje, że jutro będzie dzielne. Że jutro spróbuje. Że jutro nadrobi. I wtedy mama mówi coś, co czasem naprawdę warto zapisać na ścianie w kuchni:

„Dla mnie nie musisz być dzielny, możesz być dzielny tylko wtedy, gdy sam tego chcesz”.

Dla tych, którzy potrzebują chwili dłużej

To książka dla dzieci, które nie zawsze są pierwsze w parze. Dla tych, które potrzebują chwili dłużej. I dla rodziców, którzy nocą wpisują w telefonie pytania zaczynające się od „czy to normalne…”. Dla tych wszystkich, którzy uczą się ufać tempu swojego dziecka, mimo że świat ciągle przyspiesza.

Cisza, spokój i ilustracje, które niosą emocje

Ilustracje są przepiękne. Jeśli znacie książki Emilii Dziubak, to w zasadzie żadne słowa nie są tu potrzebne. Jest w nich spokój, czułość i zgoda na to, że każdy ma swój czas. W tej serii są jeszcze dwie inne książki: „Mamusiu, jak wielki jest świat” oraz „Tatusiu, czy 10 to dużo”, równie wspierające, spokojne, idealne na wieczór.

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🐣 bo mówi wprost o strachu, który rodzice noszą w sobie

💛 bo pokazuje, że „później” nie znaczy „źle”

🕊️ bo przypomina, że odwagi nie da się wymusić

🎨 bo ilustracje Emilii Dziubak idealnie uzupełniają tę opowieść

📖 bo to książka, która nie pogania

To jedna z tych historii, które nie każą być dzielnym na pokaz.

Pozwalają być gotowym wtedy, kiedy naprawdę się jest.

Opublikowano

„Powrót Wyrzutków”

„Powrót Wyrzutków”
autorka – Agata Loth-Ignaciuk
ilustracje – Berenika Kołomycka
wydawnictwo – DRUGANOGA
wiek 5-9 lat

Dla mnie segregowanie śmieci to nie jest moda. To nie jest coś, co dobrze wygląda na stories. Bo to opowieść o czymś dużo głębiej. Naprawdę wierzę, że rzeczom można dać drugie życie… i że świat bardzo tego potrzebuje, bo tonie… W plastiku… W ubraniach założonych raz… W przedmiotach, które jeszcze wczoraj były nowe, a dziś już są do wyrzucenia

Książkę dostałam od Wydawnictwa Druganoga, honorarium zabiorę w podróż…

Ta historia opowiedziana jest z perspektywy rzeczy. Każdy rozdział to inny przedmiot, zużyty, zapomniany. Taki, który bardzo chce jeszcze być potrzebny, chce komuś służyć. Obok są dzieci, Tosia i Zyga oraz ich mama. Mama, która patrzy na świat inaczej niż większość z nas. Ona nie widzi „gratów”. Ona widzi możliwość. I to spojrzenie zmienia wszystko.

książkę kupisz tu:

Między wstydem a radością

Jest tu moment, który zostaje na długo. Dzieci idą z mamą, a ona zabiera ze śmietnika stary stolik. One rozglądają się nerwowo, czy ktoś nie patrzy. Jest wstyd. Trochę im głupio. A potem właśnie ten stolik staje się najfajniejszym miejscem na tarasie. Najbardziej lubianym. Ten kontrast między wstydem a radością jest boleśnie prawdziwy. I bardzo ludzki.

Wstyd znamy aż za dobrze

Autorka dotyka czegoś, co wielu z nas zna z własnego życia. Było to szybkie spojrzenie przez ramię. To ciche „czy ktoś widzi.” A zaraz obok ogromna satysfakcja, że nie pozwoliliśmy, żeby coś dobrego zniknęło tylko dlatego, że ktoś inny uznał to za śmieć. I to pytanie, które nie daje spokoju: jak to możliwe, że wstydzimy się ratować rzeczy… a nie wstydzimy się ich wyrzucać?

Piękna wizualnie i mentalnie

To książka piękna wizualnie, ilustracje tworzą naprawdę fantastyczny klimat. Ale jest też piękna mentalnie. Uczy, że takie drobiazgi naprawdę mogą zmienić świat. Jest podzielona na rozdziały w sam raz na jeden wieczór. Zabawna, lekka, a jednocześnie z tym takim drugim dnem i z ciepłem, które roztacza ta rodzina.

Ciepło, które zostaje

„Powrót Wyrzutków” nie moralizuje. Nie zawstydza. Zaprasza do myślenia. Do patrzenia uważniej.

Czy zdarzyło nam się kiedyś przynieść coś do domu ze śmietnika… albo z rzeczy używanych… wyprać, odnowić, naprawić i pomyśleć: „to idealnie do mnie pasuje„?…

Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

🌍 bo mówi wprost: to nie moda, to odpowiedzialność

🪑 bo daje głos rzeczom, które chcą jeszcze być potrzebne

🎨 bo zachwyca ilustracjami i klimatem

❤️ bo zostawia z ciepłem i myślą, która pracuje długo po lekturze

Opublikowano

„Bury i Bary”, „Raz, dwa, psy cztery”

„Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska”
autorka – Aleksandra Struska-Musiał
ilustracje – Marta Rydz-Domańska,
wydawnictwo – BIS
wiek 5-9 lat

„Raz, dwa, psy cztery”
autorka – Agnieszka Elbanowska
ilustracje – Nika Jaworowska-Duchlińska
wydawnictwo – BIS
wiek 6-10 lat

Uprzedzam… jestem kociarą. Taką z tych, co gada do kota jak do człowieka. A jednak… w sercu jest pies. Owczarek niemiecki, który był z nami dwanaście lat. I do dziś, gdy myślę „dom”, gdzieś między kuchnią a kanapą widzę jego ogon. Dlatego gdy trafiły do mnie te dwie książki… o psach i jednym wilku… zrobiło mi się po prostu ciepło w środku.

Książki dostałam od Wydawnictwa BIS. Honorarium oddałam kotom.

Pierwsza historia prowadzi nas dwiema ścieżkami. Jedną biegnie wilk, drugą pies. Ten sam gatunek. Inne życie. Wilcze dziecko dorasta w norze, między rodzeństwem, zapachem ziemi i czujnymi oczami rodziców. Człowiek nie jest tu przyjacielem. Jest zagadką. Czasem zagrożeniem.

Jest piękna scena, gdy rodzice z małą dziewczynką spotykają wilcze szczenię… i nie pozwalają go dotknąć, by nie zostawić zapachu. Tyle w tym szacunku do natury.

Po drugiej stronie lasu rodzi się pies. Trafia do schroniska. Potem do domu. Uczy się kota, miski, zapachów kanapy i ludzkich emocji. Obserwujemy ich obu, od pierwszego oddechu… aż po ten ostatni. Ta książka naprawdę chwyciła mnie za serce.

książkę kupisz tu:

Cztery psy, jeden problem

A jeśli wasze dzieci mają ochotę na książkę pełną psich charakterów, zamieszania i przygód, gorąco polecam drugą historię: „Raz, dwa, psy cztery”.

Cztery psy. Schronisko. I decyzja… że tak dalej być nie musi.

Każdy z nich jest inny. Jeden kocha za bardzo. Drugi chce wolności. Trzeci próbuje zrozumieć, kim właściwie jest. Czwarty tęskni mocno.

Jest tu dużo energii, szalonych pomysłów, zabawnych dialogów, dużo śmiechu i trochę wzruszenia. Ale pod warstwą humoru kryje się coś poważniejszego. Pytanie o to, czy człowiek zawsze wie lepiej. I czy „mieć psa” naprawdę znaczy to samo, co „być dla psa domem”.

książkę kupisz tu:

Las i chodnik spotykają się w tym samym miejscu

Te dwie książki są różne jak dzień i noc. Jedna pachnie lasem. Druga miejskim chodnikiem. Ale spotykają się dokładnie tam, gdzie trzeba, w przekonaniu, że pies to nie jest dodatek do życia. To przyjaciel na całe życie.

Dla dzieci, które kochają psy.

Dla tych, które o nich marzą.

Dla tych, które kiedyś będą miały swojego przyjaciela na czterech łapach.

I trochę dla takich jak ja… kociar.

Dlaczego warto sięgnąć po te książki?

🐾 bo uczą, że dom to coś więcej niż miska i kanapa

🐾 bo pod humorem i przygodą kryje się mądra, czuła refleksja

🐾 bo zostają w sercu na długo po przeczytaniu